Dowgwillo_kop

Witamy    |    Nazwisko    |    Herb    |    Genealogia    |    Koligacje    |    Pamiątki z podróży    |    Represjonowani
Lekcja historii    |     Aktualności   |    Warto przeczytać   |   Żołnierze Wyklęci    |    Matki Polki
Polskie Kresy     |    Śpiewnik wileński    |    Polecane witryny    |    Nakład wyczerpany

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szkodliwe mity o odporności
Artykuł z miesięcznika "Zdrowie bez leków" nr.1 / 2021

 

W głupocie i ciemnocie żyje się w szczęściu i cnocie.
Powiedzenie z XVIII w.

 

Wirus, wg prof. Roberta Kocha z Księstwa Poznańskiego, został już w 1895 roku zdefiniowany konkretnie jako coś, co wyizolowuje się od chorego i po rozmnożeniu zaszczepia w inne zwierzę, uzyskując podobne objawy chorobowe. Potem czynność tę powtarza się po raz kolejny i jeżeli u kolejnego zwierzaka wystąpią te sam objawy, to możemy ten czynnik nazwać wirusem.

Do czasów prof. Kocha pojęcie „wirus" oznaczało „truciznę". Trucizna chemiczna rozcieńczana wielokrotnie nie powoduje objawów chorobowych. Tak więc to szczepienie i pasażowanie wyklucza czynnik chemiczny, ponieważ związek chemiczny wielokrotnie rozcieńczony nie spowodowałby choroby. Każdy może to sprawdzić na sobie, wlewając łyżeczkę spirytusu do butelki wody i usiłując tym się upić.

Od 1954 roku pewna grupa badaczy zwana wirusologami zaprzestała wykonywania postulatu Kocha i uważa, że wystarczy zaobserwować coś nowego w mikroskopie elektronowym, aby zdobyć sukces propagandowy i finanse.

Okazało się natomiast w praktyce, że to, co usiłują nazwać wirusem, jest po prostu wiromem, czyli (w przenośni): koszem na śmieci dla organelli komórkowych.

Kropkę nad przysłowiowym „i" postawił Sąd Najwyższy Niemiec w czasie słynnego procesu na temat istnienia wirusa odry, w 2015 roku. Na całym świecie nie znalazł się ani jeden wirusolog, który przedstawiłby pracę udowadniającą istnienie tego wirusa i zagarnął nagrodę 100 000 euro.

Już nie wspomnę o tych pseudoekspertach rządu warszawskiego lansowanych przez niemieckie czasopisma. Proszę zauważyć, jacy to bogaci ludzie. Żaden z tych telewizyjnych ekspertów rządu warszawskiego nie pokusił się o 100 000 euro. Sam musisz się domyślić, Szanowny Czytelniku, jaki był powód takiego ich zachowania. Podobnie jak żadna z wymienionych osóbek nie zgłosiła się do p. senatora Kennedy'ego po 100 000 dolarów czekających na uczonego, który udowodni nieszkodliwość szczepień, a przecież oni wszyscy trąbią w jeden instrument w tonie: „szczep się człowieku, a my na tym zarabiamy".

Kolejnym, ale za to bardziej poważnym, problemem jest zmiana pojęć dotyczących układu odpornościowego. Owi badacze uważają, że o układzie odpornościowym decydują przeciwciała znajdujące się we krwi. Nadal opierają się oni na teorii zarazka ogłoszonej przed ok. 150 laty przez hochsztaplera Pasteura, co zostało wyjaśnione w latach 70. Ubiegłego wieku.

Proszę pomyśleć, minęło ok. 50 lat i nie przyswoili sobie tej podstawowej wiedzy o układzie odpornościowym, ale wiele rządów traktuje ich jako poważnych ekspertów. Sam musisz się domyślić, Dobry Człeku, co się za tym kryje i dlaczego politykom tak jest wygodnie. Zawsze mogą zrzucić winę na kogoś.

Co to jest układ odpornościowy?

Po pierwsze, musisz wiedzieć, Szanowny Czytelniku, że nie ma nic takiego jak układ odpornościowy w zrozumieniu np.: nerki, wątroba itd. To, co nazywamy układem odpornościowym, znajduje się zarówno w przewodzie pokarmowym (aż w 75 procentach swojej wielkości), a także w skórze i układzie oddechowym oraz we krwi.

Jak widać, najważniejszy jest układ pokarmowy. Dlaczego zatem fanatycy szczepień usiłują nam wmówić, że musisz mieć wystarczającą liczbę przeciwciał we krwi. Znane są liczne prace, opisy przypadków osób, które miały poziom przeciwciał wyższy nawet o 100 razy od tzw. wystarczającego, a o mały włos nie przeszłyby na „drugą stronę".

W układzie odpornościowym najważniejszą rolę odgrywa nasz MIKROBIOM, o którym piszę od lat. W organizmie człowieka mikrobiom to 10 razy więcej komórek, aniżeli naszych własnych ludzkich - i aż o ok. 40 razy więcej wirusów. Innymi słowy: to, co znajduje się w naszym przewodzie pokarmowym, decyduje o naszym zdrowiu, a nie żadne szczepionki, jak to usiłują od 300 lat wmówić nam fanatycy łatwego zarobku. To właśnie ta doskonała symbioza tego, co znajduje się w przewodzie pokarmowym i naszego ciała, decyduje, czy jesteśmy zdrowi, czy też nie.

Układ odpornościowy dzieli się na dwie części:
• odporność wrodzoną, zwaną niespecyficzną,
• odporność nabytą, zwaną swoistą, humoralną.

Układ ten ma co najmniej 3 warstwy działające w określonej kolejności.
Wrodzona odporność składa się z dwóch warstw uważanych za pierwszą i drugą linię obrony.
Pierwsza warstwa to fizyczna i chemiczna obrona, czyli: naskórek, skóra, kwaśny odczyn.
Druga warstwa nazywana jest odpornością komórkową lub niespecyficzną.

Na przykład komórki w ścianie jelita, chronione dodatkowo przez dobre bakterie i wirusy, hamują rozwój zarazków i przekazują sygnały w głąb, co prowadzi do uaktywnienia białych krwinek oraz uwolnienia ochronnych substancji chemicznych.

Odporność humoralna, zwana także swoistą, jest natomiast trzecią linią obrony.

Dopiero jak dwie linie obrony zawiodą, włącza się trzecia linia, czyli produkcja przeciwciał.

Fanatycy szczepień zmienili zaś powyższą definicję, dlatego to, co naprawdę jest trzecią linią obrony, nazywają pierwszą linią obrony naszego organizmu przed zarazkami. Zmiana ta jest im potrzebna do wmawiania konieczności szczepień. Szczepionki są ukierunkowane na funkcje humoralne i powstawanie przeciwciał.

Zdecydowana większość walki z zarazkami spada na pierwszą i drugą linię obrony. Zatem w walce o nasze zdrowie prym wiedzie odporność wrodzona, a nie nabyta. W sytuacji wniknięcia zarazka do organizmu, swoją pracę rozpoczyna odporność wrodzona. Odporność swoista tworzy się dopiero w okresie późniejszym.
W podręcznikach z lat 70-90 wyraźnie podawano, że np. przyjęcie drugiej szczepionki może nastąpić minimum po trzech miesiącach od pierwszego zastrzyku.
To, co obecnie robią szczepionkowcy, podając pięć czy sześć szczepionek w jednej, nie ma żadnych udokumentowań i uzasadnień medycznych, a wręcz jest szkodliwe.

Czym jest przeciwciało?

Przeciwciało to białko – immunoglobulina - produkowane głównie przez komórki plazmatyczne, w celu łączenia się z patogenem i jego neutralizacji. Przeciwciało rozpoznaje unikalną cząstkę patogenu zwaną antygenem, z którą się wiąże, unieszkodliwiając go. Przeciwciała nie są wymagane w celu posiadania odporności (np. na wirusy), co udowodniły badania w 2012 roku.

Artykuł na Vaclib.org wyraźnie podkreśla istotną rolę komórek pamięci, a nie przeciwciał. Komórki pamięci nie potrzebują przypominania w postaci drugiego czy trzeciego szczepienia. Przeciwciała są tylko informacją o kontakcie z danym patogenem, a nie wiedzą o chorobie.

Proszę zauważyć, jak dowolnie wakcynolodzy żonglują pojęciami. Jeśli im jest wygodnie, to twierdzą, że gdy jest niskie miano przeciwciał, to trzeba doszczepiać, a innym razem, gdy miano jest nadal niskie - twierdzą, że to ślad po wygojeniu choroby.

W czym więc tkwi probIem?

W tym, że do tej pory nie ma testu na badanie ilościowe komórek pamięci. Zarabiają więc na badaniach przeciwciał, oszukując chorych.

Proszę więc pamiętać: odporność nie wymaga przeciwciał. Odporność człowieka zależy od dobrego mikrobiomu, który jest systematycznie niszczony przez tzw. konserwanty w żywności. Nikt nigdy nie przebadał długotrwałych skutków podawania tych wszystkich „E" (oddzielnie i jednocześnie) na metabolizm człowieka. Nie przeszkadza to jednak użytecznym idiotom w faszerowaniu tym żywności.

Przykładowo, jeden słodki batonik typu Mars jest w stanie zniszczyć ok. 50 proc. dobrych bakterii w przewodzie pokarmowym dziecka. To z kolei wpływa na upośledzenie przyswajania mikro- i makroelementów. Proszę pamiętać, że przyczyną choroby w większości przypadków jest niedobór jednego z 86 pierwiastków niezbędnych do budowy naszego organizmu, a nie pałętająca się po rynku medycznym teoria zarazka.

Od ok. 30 lat, zarówno działania Ministerstwa Rolnictwa, jak i Ministerstwa Zdrowia generują kolejne epidemie chorób przewlekłych, otwierając rynki zbytu dla produktów koncernów zachodnich serwujących nam nafaszerowaną konserwantami i inną chemią żywność.

Dlatego należy niezwykle ostrożnie podchodzić do zdrowotnych „rewelacji" propagowanych w mass mediach przez media podające się za polskie i niezależne, a w rzeczywistości będące anonimowym tworem koncernów mającym za zadanie uwiarygodniać ich produkty. Dodam - produkty niszczące nasz mikrobiom odpowiedzialny za wrodzoną odporność.

Zapamiętaj, Drogi Czytelniku: rola rzetelnego lekarza sprowadza się najczęściej tylko i wyłącznie do znalezienia przyczyny psucia odporności i jej usunięcia.

Dr. Jerzy Jaśkowski