Dowgwillo_kop

Witamyblok wit|blok witNazwiskoblok wit|blok witHerbblok wit|blok witGenealogiablok wit|blok witKoligacjeblok wit|blok witAlbumy i wspomnieniablok wit|blok witHonor i Ojczyzna
Zdjęcia bezdomneblok wit| blok witAktualnościblok wit|blok witWarto przeczytaćblok wit|blok witWarto zobaczyćblok wit|blok witŻołnierze Wyklęciblok wit
blok wit
Matki Polkiblok wit|blok witPolskie Kresyblok wit|blok witLekcja historiiblok wit|blok witŚpiewnik wileńskiblok wit|blok witBiblioteka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Namnożyło nam się wróżbitów - wirus - chiński Wuhan
Z cyklu; " S-181, 52 stan z prawami dla mniejszości".

dr J.Jaśkowski

Motto:
Rząd, podobnie jak ogień, jest niebezpiecznym sługą i strasznym panem". - dr Young

 

Obecna sytuacja "epidemiologiczna", czyli gazetowo rozpętana kolejna epidemia, uzmysłowiła mi dobrodziejstwo starości. 
Dopiero w wieku emerytalnym ma się dosyć czasu, aby składać wszelkie puzzle w jedną całość.
Dopiero wówczas mamy możliwość łączyć wiedzę książkową z własnym doświadczeniem. 
Dopiero mając czas, możemy poskładać poszczególne fragmenty informacji prasowych w jedną całość i odrzucić bełkot medialny.
Dopiero wówczas możemy łączyć sprawy historyczne z nowinkami.
Np. obecnie, oficjalnie naszym Wielkim Bratem jest USA. Przed 30 laty tym wielkim bratem byli Sowieci.
Ale czy to prawda?
Przecież "Sowiety" zostały utworzone w 1917 roku przez bankierów z Wall Street, czyli przez City. Chwalili się, że wydali po 10 milionów marek w złocie czy 20 milionów dolarów na skolonizowanie carstwa moskiewskiego. 
A wydawałoby się, że każdy jako tako kumaty osobnik wie, że jak bankier wydaje pieniądze to nie w tym celu, aby je tracił.
Wydając te pieniądze, zapewnili sobie dostawy surowców i tanią siłę roboczą na kilka pokoleń do przodu.
Uczyli nas głupot na temat historii ruchów robotniczych, a zupełnie nie znamy historii ani City, ani USA. Pamiętam jak przed laty, jakiś szanowany profesor komunistyczny pouczał mnie, że City to tylko dzielnica Londynu, taki poziom reprezentowała "nauka" w tamtych czasach.
A ta historia Ameryki jest niezwykle ciekawa i pouczająca. Szczególnie dla takiego małego Kraju jak Polska.
Jest to szczególnie istotne w programach edukacji. Przecież wmówiono nam, że mieliśmy własnych królów, a rozpad państwa nastąpił dopiero w 1795 roku.
A przecież było zupełnie inaczej.
Już po tzw. Testamencie Krzywoustego z 1138 roku, aż do 1320 roku byliśmy wasalami Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Potem wsadzili na nasz tron Habsburgowie swoich lenników, czyli Wazów. Owi osobnicy wypełniając polecenia swoich pryncypałów, wplątali nas w wojny z Turkami i Moskwą. Skutki tych wojen znamy - zniszczony i spalony kraj.
Potem posadzili na naszym tronie innych swoich poddanych, czyli Sasów, którzy doprowadzili do ostatecznej ruiny państwo, co zakończyło się rozbiorami przypieczętowanymi przez bękarta Branickich i Frankistów. Przypomnę, że jedna z córek Franka była nałożnicą Cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Działali zawsze zgodnie z własnym prawem. Nawet wymyślili Konstytucję zwaną 3 Maja, aby zagwarantować sobie prawo rządzenia Polską dziedzicznie w rodzie saskim. A Episkopat zwany polskim to popierał i do dnia dzisiejszego chwali 3 Majową Konstytucję. 
Przypomnę:
Konstytucja ta została napisana przez degenerata katolickiego, agenta City.

Rozbiorów dokonały nie żadne trzy państwa tylko Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego oraz kontrolowana przez nich Moskwa, na tronie której siedziała księżniczka Cesarstwa, Katarzyna.
Potem przez ponad 100 lat edukacja, czyli oświata kontrolowana była przez tę samą instytucję z City, przejętego przez Niemców.
Jak wiadomo, wystarczają trzy pokolenia tresowane w jednym stylu, aby społeczeństwo zapomniało o swoich korzeniach.
Upadek państwa pod koniec XVIII wieku był wyreżyserowany przez jurgelników. Obecnie jest to samo, vide głosownia w Parlamencie UE, dlatego przypominam skutki takiej działalności różnego rodzaju sprzedawczyków.
W obecnym wydaniu rządy warszawskie są koniecznym utrapieniem jako namiestnicy Centrali. Po tzw. przewrocie majowym 1926 roku, przeprowadzonym przez agenta pruskiego, angielskiego, japońskiego, zwanego w Polsce Piłsudskim, czyli Gineta-Selmana, oddano najważniejsze ministerstwa w "rence" obcych. Sprywatyzowano Bank Polski oddając go konsorcjum Rothschildów.
Obecnie także Narodowy Bank Polski jest w ponad 30% własnością tego konsorcjum. Proszę zauważyć, że po 1989 roku ministrem od finansów był zawsze obywatel City. Zarówno ten agent CIA zwany filantropem, tj. Soros, jak i Sztukmistrz z Londynu, czyli p. Vincent R,. czy P. Bufetowa jak ją zwali i obecny facet, są obywatelami z Wyspy.
Jaka jest więc rola Ministerstwa Finansów?
Opowiedział to sam Rothschild:
"Dajcie mi możliwość generowania pieniądza, a nieważne kto sprawuje rządy w danym kraju".
Tak więc w najlepszym wydaniu, rząd jest koniecznym utrapieniem, a w najgorszym, przerażającym, 
okrutnym i destrukcyjnym pasożytem.
Musisz pamiętać Szanowny Czytelniku, że żaden rząd nic nie buduje i nie przynosi żadnego zysku. Rząd jest pasożytem, hubą rosnącą na drzewie i wysysającą soki z tego drzewa. Każdy rząd na świecie poprzez podatki okrada mniej wartościowe społeczeństwo.
Oczywiście, że najgorzej jest w koloniach. Przecież nawet premier Morawiecki powiedział wprost, że jesteśmy własnością kogoś z Zachodu.
W tych krajach, w których ludzie boją się rządu, panuje tyrania. Tam, gdzie rząd obawia się ludności, panuje wolność. Te słowa powiedział nie kto inny tylko ojciec, założyciel USA, Thomas Jefferson.
Całkowicie potwierdza się to w Polsce od co najmniej 1945 roku.
Proszę zauważyć, rządy tak naprawdę coraz rzadziej używają siły, o wiele częściej robią to za pomocą odpowiednich ustaw. Typowymi przykładami kneblującymi społeczeństwo są ustawy odnośnie służby zdrowia czy medycyny w ogóle.
Przykładowo, ustawa z 2008 roku "O Chorobach Zakaźnych", prawda, że ładnie brzmi (?), sprowadza się do możliwości przymusowego zamykania ludzi i wszczepiania im czegoś, co rząd uzna za konieczne i niezbędne.
Podobnie Ustawa "O chorobach psychicznych", wkłada w "rence" aktorów sceny politycznej niezwykle silną broń do zamykania w psychuszkach, każdego niewygodnego osobnika. 
Tak naprawdę nie była ona potrzebna, ponieważ i bez tej ustawy i bez wyroków sadowych przetrzymywano ludzi w psychiatrykach po 11 czy 19 lat i nikt za to nie poniósł konsekwencji.
Obecnie znowu w Sejmie jest ustawa ograniczająca swobodę ludności.

Tymczasem Ojcowie Założyciele USA twierdzili wprost, że Prawa nie pochodzą od rządów. 
"Uznajemy za oczywiste, że wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi, że są obdarzeni przez swojego Stwórcę pewnymi niezbywalnymi Prawami, a wśród nich jest Prawo do Życia, Prawo do Wolności i dążenie do Szczęścia".

W ramach wypełnienia mandatu DEKLARACJI ustalono, że żadne państwo lub ustawa nigdy nie może zmienić KARTY PRAW.
Było to najwyższe PRAWO NOWEGO NARODU.
Wszelkie działania podejmowane przez urzędników państwowych lub samorządowych, które są sprzeczne z KARTĄ PRAW są nieważne, niezgodne z prawem i mówią wprost o tyranii.

"Bez WOLNOŚCI prawo traci swoją naturę i staje się uciskiem", napisał James Wilson.
SĄ TYLKO DWIE RZECZY, O KTÓRE WARTO WALCZYĆ,
OBRONA NASZYCH DOMÓW I KARTY PRAW - SMEDLEY BUTLER!!

A kto w Polsce zna nazwisko PANA GENERAŁA????

Jednoznacznie z przytoczonych przykładów wynika, że należy strzec wolności publicznej. Należy podejrzewać każdego, kto chociaż zbliży się do łamania tego Klejnotu jakim jest KARTA PRAW.
I wracamy do sedna sprawy.
Obecne rządy namiestnikowskie są ustawiane tylko i wyłącznie na okradanie lokalnej ludności poprzez nakładanie nowych podatków.
jak te podatki nakładać bez sprzeciwów społeczeństwa?
Najprościej wmówić ludziom nowe choroby. Przecież wówczas sam kupujesz lekarstwa Dobry Człeku, a w każdym preparacie znajduje się VAT, czyli łapówka dla urzędników.
Że jest to fakt, proszę zauważyć olbrzymie reklamy preparatów medycznych w środkach masowej dezinformacji - nie ma żadnej reakcji zarówno rządzących jak i samorządowych np. Izb Lekarskich, które rzekomo miały kontrolować jakość sprzedawanych preparatów.
Innym sposobem okradania ludności są tzw. zakupy rządowe. Konkretny przykład. Polska zakupuje jeden z najbardziej awaryjnych samolotów F-35. Ten pojazd był atrakcją ok. 20 lat temu, kiedy to kupowaliśmy jako rewelację F-16. Samolot F-35 kosztuje wg źródeł zachodnich 80 milionów dolarów. Polska podobno kupuje 32 samoloty, czyli koszt całkowity nie powinien przekraczać 2.56 miliarda dolarów. Rząd warszawski podaje kwotę 2.8 miliarda za całość. Tymczasem Veteran Today stwierdza, że zakup będzie Polskę kosztował 6.5 miliarda dolarów.
Proste pytanie/ prawdziwa może być tylko jedna wartość.
Sam musisz się domyśleć Dobrzy Człeku która?
Sam musisz się domyśleć Dobry Człeku, kto zagarnie resztę?
Sam musisz się domyśleć Dobry Człeku, o ile będą musieli Ciebie okraść.

Podobnie było z zakupem szczepionek przeciwko HPV, nigdy nie weryfikowanych naukowo i nie testowanych prawidłowo, a powodujących menopauzę, czyli bezpłodność u kobiet. Cena szczepionki w Chinach wynosiła w przeliczeniu 800 złotych. W Polsce była sprzedawana za 1500 złotych. Firma produkująca szczepionkę była ta sama. 
Sam musisz się domyśleć Szanowny Czytelniku, do jakich kieszeni trafiała nadwyżka?
To samo zaczyna się dziać z tym tzw. nowym wirusem chińskim. Już p. minister Szumowski podał, że polska zakupiła testy do badania tego wirusa, ponieważ prędzej lub później taki przypadek się pojawi?
Musimy zadać proste pytanie?
A co nam zmieni informacja o tym, czy chory jest zakażony wirusem chińskim czy zwykłą grypą czy jest przeziębiony?
Pan Minister tego nie wie, ale podpowiem PT Czytelnikom, że leczenie wszystkich zakażeń tego typu jest takie samo. Brak bowiem leków specyficznych dla każdego wirusa, tak jak np. istnieje konieczność doboru odpowiedniego antybiotyku, podczas leczenia zakażeń bakteryjnych.
Innymi słowy, żadna informacja o rodzaju wirusa nie jest potrzebna ŻADNEMU LEKARZOWI.
Lekarz musi umieć postawić rozpoznanie: czy przyczyną choroby są bakterie czy wirusy. Opisałem to dokładnie w książeczce pt. "Grypa" i poradniku pt. "Jak pomagać przewlekle choremu".
Wystarczy przeczytać.

Podobne naciąganie na badania wirusa grypy, wymyśliło WHO i CDC podczas owej gazetowej epidemii świńskiej grypy w 2009 roku. 
Przypominam:
Najpierw deklarowano liczbę zachorowań na 100 milionów, potem obniżono ją do 22 milionów, ale już w połowie maja 2009 roku zaprzestano przeprowadzania testów na wirusa grypy, ponieważ praktycznie 
wszystkie testy były ujemne, czyli nie znajdowano wirusa. 
Podobnie było w Polsce.
Zakupiono za pieniądze podatnika, setki czy tysiące testów, które nikomu do niczego nie były potrzebne, ale pozwoliły wyprowadzić z kasy NFZ olbrzymie kwoty, zarówno na zakup testów jak i potem na zakup beznadziejnych szczepionek.
Fanatycy szczepień pozmieniali nawet znaczenie podstawowych pojęć. Taki np. dr Grzesikowski, nie ma większego pojęcia, co znaczy odporność stada i konfabuluje w wywiadach udzielanych polskojęzycznym mediom niemieckich właścicieli o konieczności zaszczepienia co najmniej 90 % społeczeństwa. I ta mowa pełna nienawiści w ustach tego Pana świadczy tylko i wyłącznie o niewiedzy. Przecież to owi fanatycy szczepień wprowadzają owe ustawy kneblujące swobodę dyskusji.
"Jak nie posiadamy dowodów naukowych to posiadamy sądy i policję".

Odporność stada została po raz pierwszy użyta chyba w 1926 roku i oznaczała po prostu, że jeżeli ok. 60 % ludności przechoruje na daną chorobę to pozostała ludność nie zachoruje.
Fanatycy szczepień, chcieli to pojęcie wykorzystać w grupach szczepionych. To się nie udało. Odporność poszczepienna trwa tylko ok 4-6 lat. Co zrobili fanatycy szczepień?
Najpierw przesunęli granicę konieczności zaszczepienia ok. 80 %, a obecnie twierdzą, że potrzeba wyszczepić co najmniej 95%.
A co robić jak to się nie sprawdza?
Trzeba szczepić drugą, a potem trzecią, dawką, aż do skutku, czyli śmierci człowieka.
A gdzie powiedziano, że można dawać tylko 3 dawki?
Niech głupi ludek płaci, jak się nie chce uczyć!
Kolejnym matactwem fanatyków szczepień jest zmiana znaczenia pojęcia przeciwciało i odporność. Przeciwciało oznacza tylko i wyłącznie dowód kontaktu antygenu z organizmem. Nie ma nic wspólnego z odpornością. Opisano liczne przypadki zachorowań ludzi, którzy mieli wysokie miano przeciwciał, a chorowali.
Poza tym fanatycy szczepień zupełnie dowolnie określają działanie przeciwciał. Jeżeli chcą udowodnić dla siebie korzystne działanie przeciwciał, czyli chcą okraść człowieka, to twierdzą, że obecność przeciwciał świadczy o chorobie np. w Boreliozie. Wynik pozytywny ichniego testu, jest wskazaniem do uporczywej, długoterminowej antybiotykoterapii. 
W przypadku odwrotnym twierdzą, że odpowiedni ich zdaniem poziom przeciwciał jest dowodem odporności. Ale u dzieci nie wykonują badania przeciwciał przed szczepieniem. A znam sporo przypadków, że dziecko przebyło odrę czy różyczkę, a fanatyk szczepień zaszczepił je szczepionką MMR, chociaż nieuk powinien wiedzieć, że odporność po przebytej chorobie trwa do końca życia. Jak każdy sam widzi to jest zupełne dowolna interpretacja. Właściwa tylko w jednym kierunku: w którą stronę płynąć mają pieniądze, czyli jak okradać mniej wartościową lokalną ludność.
Obecnie widzimy ten sam kierunek działania, jaki miał miejsce 12 lat temu podczas tej gazetowej epidemii świńskiej grypy. Obecnie także rząd warszawski wyrzucił masę pieniędzy podatnika na jakoweś testy i szczepionki. Badania CDC wykazały natomiast, że zamiast milionów chorych na grypę w 2009 roku
zachorowało tylko 256 osób, z tego zmarło 18 osób. CDC okłamywał ludność przez cały rok tylko dlatego, aby otrzymywać fundusze na dalsze badania.
Czego?
Podobnie wygląda sprawa z obecnym zakupem testów, które i tak nie zmienią metody i sposobu leczenia. Zarobią koncerny City.
Reasumując: 
znamy przyczyny dezinformacji albo wprost oszustw stosownych przez tzw. instytucje państwowo - prywatne w rodzaju CDC. Jednym ze sponsorów tych organizacji np. WHO czy CDC jest bowiem znany z innej strony B. Gates. Człek znany m.in. z głoszenia konieczności wyludnienia Ziemi za pomocą szczepionek.
Testy przeciwko grypie wykazały bowiem, że tylko ok. 16% z setek tysięcy wykonywanych próbek wykazało obecność wirusa grypy, a podobnych tych wirusów jest ok 200. Innymi słowy 84% ludzi dostaje niepotrzebnie szczepionki z neurotoksynami takimi jak aluminium czy rtęć. Proszę zauważyć, że pomimo udowodnienia neurotoksyczności tych pierwiastków rząd warszawski nadal dopuszcza do ich stosowania w polskiej populacji.
Proszę sobie odpowiedzieć jak traktować tych wszystkich fanatyków szczepień w rodzaju dr Grzesikowskiego, Radzikowskiego, Maleckiej czy znachorów Grus, Brydak, którzy w polskojęzycznych mediach namawiają mniej wartościowe społeczeństwo do szczepienia się przeciwko grypie i jednocześnie milczenie zarówno Ministerstwa Zdrowia jak i Izb Lekarskich w tym masowym truciu ludności?
P. minister Szumowski ani razu nie wystąpił z postulatami np. konieczności substytuowania ludności Polski witaminą D-3 i K-2. Nigdy, ani Ministerstwo, ani Izby Lekarskie, tak naprawdę nie pracowały nad poprawą stanu zdrowia społeczeństwa, vide fałszowanie pojęcia smog i okradanie ludności. Już obecnie znajdują się trolle które opowiadają się,
po pierwsze: o konieczności podwyższenia podatku na zdrowie oraz
po drugie: o konieczności ubezpieczeń dodatkowych ludności. Przypominam, 97% kapitału ubezpieczeniowego ma siedzibę w City.
Ogłoszono ostatnio, że mutacja tego rzekomego wirusa następuje z szybkością od 1 do 3.8 raza u jednego gospodarza. 
Co to znaczy?
Oznacza to po prostu, że osoba zarażona zakazi 3 osoby zanim u niego rozpoznamy chorobę. Jest to najwyższa szybkość transmisji w historii.
Proste pytanie:
skąd oni to wiedzą, jeżeli badania dopiero się rozpoczynają?
Z zasady nie zajmuję się anonimowymi wpisami, ponieważ uważam, że jeżeli ktoś wstydzi się własnego nazwiska, a chce się wymądrzać, to jest albo trollem, albo użytecznym idiotą, jak mawiał Goldman, zwany w Polsce Leninem.
Poniżej odstępuję od tej zasady, aby pokazać mądrość inaczej, owych osobników.
Pod moim artykułem zabrał głos niejaki Michał. Nie mam zielonego pojęcia, jakiej jest profesji, ale z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością niewiele ma wspólnego ze współczesna nauką.
Generalnie ów Troll zarzucił mi, że moje wnioski są sprzeczne z np. artykułem w Lancecie.
Nie będę się odnosił do poszczególnych tez, ale podam generalnie powody dyskwalifikacji tej pracy.
Po pierwsze:
The Lancet, po kompromitacji z art. dr Weakefielda, stracił zupełnie wiarygodność magazynu medycznego czy naukowego. 
Przypomnę;
W 1989 roku The Lancet opublikował artykuł dr A.W., w którym ten podał, że zauważył, iż po sczepieniu szczepionką MMR dochodzi do stanu zapalnego przewodu pokarmowego. The Lancet chwali się, że posiada własnych recenzentów i owi recenzenci dopuścili artykuł do druku nie widząc w nim żadnych uchybień merytorycznych. Po 10 latach natomiast, ta sama redakcja "wycofała" ów artykuł. Tymczasem wiem, że aż 29 innych uczelni potwierdziło dane przytaczane prze dr A.W. w tym i nasza Białostocka. Pisałem o tym.
I mamy problem, albo owi recenzenci byli przekupni i grzecznościowo dopuścili ów artykuł do druku, albo dostali w łapę?
Proste pytanie od kogo?
Smaczku całej aferze dodaje fakt, że zaraz potem redaktor naczelny The Lancet został członkiem rady nadzorczej owej firmy, produkującej fatalną w skutkach szczepionkę MMR.
Po drugie:
ów artykuł jest własnością firmy Els Ever. Zazwyczaj każda rzecz opublikowana staje się własnością czytelników. W tym celu przecież publikuje się prace naukowe. Oczywiście z powołaniem się na autora publikacji.
Co to za wydawnictwo?
Wydawnictwo to zostało założone w ramach Programu CIA - DROZD w 1954 roku. Obecnie kontroluje 2460 tytułów naukowych na świecie. Innymi słowy, ma monopol na dezinformację.
Po trzecie: 
zupełnie niemożliwe jest napisanie artykułu w kilka dni po oficjalnym odkryciu wirusa. 
Popatrzmy;
Informacja o wirusie ukazała się 31 stycznia, a już 22 stycznia ukazał się ów artykuł.
Recenzenci i okres poświąteczny, czyli karnawałowy, czyni pewność, że ów artykuł musiał się dostać do Londynu z Chin, co najmniej 3 tygodnie wcześniej, czyli w pierwszych dniach stycznia.
I mamy problem.                                                                                                              
Po pierwsze:
Przecież odizolowano ów teren i listy nie wychodziły.
Po drugie
przesłanie internetem bez zgody władz nie tylko w Chinach jest niemożliwe. Cenzura jest nadal ścisła i tylko wybrani mogą publikować to co im się zleca.
Miałem do czynienia z profesorami chińskimi i wiem, jak ostrożni byli w wypowiadaniu się na tematy zdrowotne, np. amerykańskich fabryk usadowionych na terenie Chin.
Ta ostrożność wypowiedzi dotyczyła nawet spotkań przy kawie w cztery oczy.
Przechodząc do owego artykułu.
Wystarczy tylko prześledzić zamieszczone tabele, aby wiedzieć, że pisał je ktoś mało zaznajomiony z współczesną wiedzą. 
Podam tylko jeden przykład dyskwalifikujący całą pracę.
Otóż PT Autorzy operowali grupę 41 chorych i używali pojęcia "procenty".
Pojęcie "procenty" odnosi się do liczby 100. W badaniach biologicznych nie wolno operować pojęciem "procenty", jeżeli kohorta badana liczy poniżej 100 osobników, ponieważ nie wiadomo wówczas czy np. 11% to ręka noga czy mózg na ścianie owego autora.
Nie można dzielić ludzi na części. Jedna osoba to jeden procent. Ale jeżeli kohorta liczy 30 osób, to co to znaczy jedna trzecia człowieka?
Dalsze dywagacje uznaję za niecelowe.
Praca owa świadczy tylko i wyłącznie o tym, że, albo owi autorzy pisali z sufitu na zamówienie, albo zupełnie nie orientowali się w pracy naukowej, czyli tzw. duchy, co obecnie nie jest rzadkością, vide czasopismo VOXX.
Tego rodzaju prace opracowuje się za pomocą sieci neuronowych, tj. programów znanych od ćwierćwiecza w nauce.

I to by było na tyle.

Przypominam tylko, że pierwszy smog w 1943 roku w Londynie spowodowany zanieczyszczeniami powietrza, także dotyczył chorób układu oddechowego.
Podobnie po obsypywaniu nas przez nieoznakowane samoloty milionami ton aluminium i boru, występują stany zapalne dróg oddechowych, nie do odróżnienia od zakażeń wirusowych. Opublikował to swego czasu właśnie The Lancet.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Od 2003 roku nad Polską latają owe nieoznakowane samoloty, rozsypując Chemtrialsy, czyli trwałe smugi.
Od 2009 roku to obsypywanie nasiliło się. Moje propozycje, aby chodzić w maseczkach nie spotkały się z zainteresowaniem ludności. Jednakże obecna kampania strachu przed rzekomym wirusem spowodowała, że maseczki ludzie zaczynają nosić.
Czyli jak nie tak, to tak, ale skutek pozytywny będzie.
A najciekawsze jak zwykle na końcu.
Leczenie wszystkich zakażeń wirusowych w rodzaju grypy, przeziębienia, jest najskuteczniejsze za pomocą węgla medycznego, czyli aktywnego.
Dlaczego o tym nie wspominają tzw. instytucje medyczne?
To proste.
Węgla nie da się opatentować.
Każdy, nawet najbardziej tępy osobnik może kupić na stacji benzynowej tzw. węgiel do grilla, tylko nie z Ukrainy czy Białorusi, i zemleć go w blenderze czy w maszynce do mięsa tyle tylko, że w metalowej, ponieważ ten plastikowy szajs pęka. Po zmieleniu wsypujemy do słoika i zakręcamy.
Taki słoik, czyli ok. jednego kilograma starczy nam na rok dla całej rodziny.
W momencie poczucia pierwszych objawów choroby, bierzemy jedną łyżkę od zupy, tj. ok. 5 gram i wsypujemy to do pół szklanki wody. Mieszamy i pijemy. Po 5 godzinach powtarzamy czynność i tak co 5 godzin, aż kupka będzie czarna, a potem jeszcze 2-3 razy. Dla dzieci dawka jest proporcjonalnie do masy ciała mniejsza.
Producenci tzw. węgla medycznego od razu zrozumieli interes, ponieważ jak ok. 10 lat temu zacząłem opisywać terapię chorób wirusowych, to opakowanie 20 tabletek po 500 mg kosztowało 4-5 złotych. Obecnie zmniejszyli dawkę węgla w tabletce do 150 mg, a jednocześnie podnieśli cenę do 14-15 złotych. Innymi słowy, wzrost ceny ponad 1000%.
A to wszystko możesz zrobić sobie sam za 6 złotych ze stacji benzynowej lub za darmo z drewna z kominka. 
Pamiętaj, węgiel działa tylko tak, jak worek odkurzacza czy mydło. Nie przenika do organizmu. Innymi słowy, nawet jak weźmiesz niepotrzebnie, to sobie nie zaszkodzisz.
Można go podawać nawet kilkumiesięcznym niemowlakom.
I po kłopocie.
W przypadku występowania dodatkowo kaszlu, płuczemy gardło kwasem jabłkowym własnej roboty.
Nie optuję za kupowaniem octu jabłkowego, ponieważ nie wiadomo z czego został zrobiony.
Płuczemy 2-3 razy dziennie przez okres 1-2 dni i po kłopocie.
I to by było na tyle.
Zamiast więc truć się szczepionkami i słuchać tych telewizyjnych bzdur -reklam! Pomyśl!!!

P.S  
Zastanów się Sz. Czytelniku
Z jednej strony masz masową emigrację i nikt kwarantanny nie stosuje dla tych ludzi, chociaż pochodzą z obszarów endemii. Z drugiej strony już po zachorowaniu 1000 osób zamknięto w więzieniu, czyli kwarantannie ponad 20 milionów ludzi.

Na Ukrainie trwa epidemii najgroźniejszej choroby, jak twierdzą urzędnicy rządu warszawskiego, czyli odry. Choruje kilkadziesiąt tysięcy ludzi i nikt kwarantanny nie stosuje.
A w ogóle jak ta epidemia ma się do przyjazdu ponad 20 000 żołnierzy amerykańskich i wielu innych na największe ćwiczeni pt.: Kaliningrad. 
Jedno jest pewne ta "epidemia", podobnie jak inne tego rodzaju histerie, ujawniają całą masę powiązań witryn internetowych. Jeżeli witryny te dmą w jedną tubę rządową, to wiadomo, że są ze sobą powiązane i ich wiarygodność jest co najmniej dyskusyjna.

 

 

dan w dniu św. Brygidy Irlandzkiej tj 1. lutego 2020 r.   
Brygida z Kildare (nazywana także Irlandzką) urodziła się między rokiem 452 a 456 w Irlandii (w okolicach dzisiejszego Kildare albo Faughart w hrabstwie Louth). Była pogodna i hojna, energiczna i przedsiębiorcza, dobra i sprawiedliwa. Już od dzieciństwa tęskniła za życiem poświęconym Bogu. Od nieznanego z imienia biskupa otrzymała welon, symbol dozgonnego dziewictwa. Zaczęła gromadzić przy sobie dziewice o podobnych ideałach. Założyła dla nich w Kildare, na zachód od Dublina, pierwszy klasztor w Irlandii (nazwa Kildare pochodzi od iryjskiego Cill dara - kościół dębu). Klasztor ten niebawem zasłynął i dał początek wielu innym. Brygida niosła pomoc cierpiącym i ubogim, przemierzając wzdłuż i wszerz Zieloną Wyspę. Stale była w podróży.
Zmarła w Kildare 1 lutego 523 lub 524 r. i została pochowana w istniejącej do dziś katedrze. Jednak w IX wieku, w okresie najazdu wojsk duńskich, relikwie ukryto. Zostały one odnalezione dopiero w XI w., a w roku 1185 biskup św. Malachiasz przeniósł je razem z relikwiami św. Patryka i św. Kolumbana do katedry w Downpatric. Niestety, król Henryk VIII kazał je zniszczyć. Część udało się uratować. Obecnie doznają czci w pięknym, kamiennym sarkofagu w Kildare (dzisiaj Cell Dara). Natomiast inna cząstka (prawdopodobnie relikwie głowy) znajdują się w kaplicy kościoła p.w. św. Jana Chrzciciela w Lumiar, niedaleko Lizbony.
Święta Brygida z Kildare jest uważana za współapostołkę i patronkę Irlandii (obok św. Patryka i św. Kolumbana Starszego) oraz za matkę życia zakonnego na tej wyspie. Czczona jest jako opiekunka pracujących na roli. Jej kult szybko rozpowszechnił się w Irlandii, Anglii i krajach skandynawskich. Podobno już w średniowieczu dotarł nawet do Polski.
Z VII w. zachował się staroirlandzki hymn ku czci św. Brygidy - najstarszy pomnik rodzimej literatury hagiograficznej Irlandii. Do dzisiaj żywa jest w Irlandii tradycja plecenia na 1 lutego wiklinowych krzyży świętej Brygidy, które mają chronić domy, a zwłaszcza zawartość spiżarni. Kultywowane są dawne zwyczaje nakazujące w wigilię św. Brygidy wysprzątać dom, upiec ciasto, przyjąć gości, w żadnym wypadku nie odmawiać potrzebującym. Domy i drzewa przy nich ozdabiane są wstążkami, które - według podań - dotyka Patronka wędrująca tego dnia po Irlandii.  https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-01a.php3