NL    PL link    ENG link

Dowgwillo_kop

Witamyblok wit|blok witNazwiskoblok wit|blok witHerbblok wit|blok witGenealogiablok wit|blok witKoligacjeblok wit|blok witAlbumy i wspomnieniablok wit|blok witHonor i Ojczyzna
Zdjęcia bezdomneblok wit| blok witAktualnościblok wit|blok witWarto przeczytaćblok wit|blok witWarto zobaczyćblok wit|blok witŻołnierze Wyklęciblok wit|blok witMatki Polkiblok wit
Polskie Kresyblok wit|blok witLekcja historiiblok wit|blok witŚpiewnik wileńskiblok wit|blok witPolecane witrynyblok wit|blok witBiblioteka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nagrody "Świadek Historii" 2014

Uroczystość wręczenia nagród miała miejsce 17 grudnia 2014 r. w sali kameralnej Filharmoni im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie.
Laureatami w 2014 roku zostali:
ks. Witold Andrzejewski, Ewa Gruner-Żarnoch, Zbigniew Moskot, Danuta Szyksznian-Ossowska i Jan Tarnowski

Swiadek Historii Swiadek Historii

Zbigniew Moskot z małżonką

Danuta Szyksznian-Ossowska

Laudacja Danuty Szyksznian Ossowskiej wygłoszona przez Jolantę Szyłkowską zastępcę Prezesa Koła Kresowych Żołnierzy AK Okręgu Szczecin.


Szanowni Państwo, przypadł nam w udziale wielki zaszczyt i przyjemność przedstawienia Państwu dokonań osoby, która została wyróżniona  Nagrodą „Świadek Historii”.

        Pozwólcie Państwo, że tytułem wstępu przywołam słowa Józefa Piłsudskiego, który: Podczas uroczystości otwarcia Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie w 1919 roku w swoim przemówieniu powiedział: Wszystkie narody, wszystkie państwa mają swoje kresy. Nieszczęśliwy i zmienny jest los grodów i siół kresowych. Gdy wicher się zrywa, wstrząsa przede wszystkim posadami ich budowli. Gdy chmura się zbierze, ostry grad siecze przede wszystkim właśnie ziem kresowych łany. Gdy grzmią pioruny, przede wszystkim tu w wieżyce i domy uderzają… Nieszczęśliwe ziemie kresowe! A jednak głębokie jest w tym szczęście. I nieszczęście z dumy wielkiego cierpienia i wielkiej ofiary, i nieszczęście ze zwiększonej rozkoszy mocowania się z dolą i zwyciężania własnymi siłami losu –  lecz głębokie szczęście, rzewne i ciche, nawet dziecięco-naiwne, płynące z wiary w idealne pierwiastki własnej kultury.”
W tę wypowiedź Marszałka – wielkiego Syna Kresów wpisuje się biografia pani Danuty Szyksznian.
Urodziła się w Krakowie, ale to Wilno jest miastem jej dzieciństwa i młodości. Nietypowe, jak na Wilniankę, miejsce urodzenia to wypadkowa losu rodziny wojskowej. Stefan Janiczak – ojciec pani Danuty, żołnierz II RP, nie wybierał sobie miejsca służby na czas narodzin najstarszej córki.( może jednak było inaczej) Ostatecznie –  to nie Kraków, a właśnie Wilno stało się garnizonowym miastem państwa Janiczaków.
W atmosferze tego miasta wzrasta i dorasta pani Danuta. Szkoła powszechna, Gimnazjum i Liceum Nazaretanek, czyli nauka, przyjaźnie, plany i … „grzmią pioruny” 1939 roku – wojna. Wszak to kresy, więc uderzenie jest podwójne.
Wilno – doświadczone okupacją sowiecką, później niemiecką, mimo przegranej pozostaje miastem niezłomnym. Wśród obrońców działających w strukturach PPP są Stefania i Franciszek Janiczakowie oraz ich córka Danuta.
Zaprzysiężona w grudniu 1939 roku przez kpt. Bolesława Zagórnego- „Jana” jako łączniczka o pseudonimie „Szarotka”, pełni tę funkcje do zajęcia Wilna przez Niemców. Następnie pod pseudonimem „Sarenka”, bierze udział w działaniach konspiracyjnych grupy łączniczek o kryptonimie „Kozy”pod dowództwem ppor. Stanisława Kiałki „Jelonka”, szefa Kwatermistrzostwa Komendy Okręgu ZWZ-AK.  W czasie Powstania Wileńskiego wraca pod komendę kpt.”Jana”. Po  podstępnym rozbrojeniu żołnierzy polskich przez jednostki NKWD, uniknęła aresztowania i została powołana do dalszej służby w Komendzie Okręgu. Służbę swą pełniła do dnia 24 grudnia 1944r., czyli do chwili aresztowania przez NKGB.
Dramat tego aresztowania potęguje fakt, iż jest to Wigilia – dzień, w którym rodziny winny czerpać siłę z wzajemnej bliskości, nie – doświadczać goryczy rozstania i niepewnego losu.  A jednak i tu rację miał Marszałek, gdy mówił o szczęściu, w  chwilach cierpienia, płynącym z wiary w idealne pierwiastki własnej kultury.”
Oto, tuż przed wyprowadzeniem przez enkawudzistów, mama łamie się z córką opłatkiem i wypowiada znamienne słowa: „Pamiętaj córeczko, że tylko drzewa o mocnych korzeniach przetrwają burzę. O słabych giną. Bądź dzielna.”
Siła tych słów z perspektywy kolejnych wydarzeń jest potężna. Dziewiętnastoletniej wówczas Polki nie załamią: śledztwo, tortury, wyrok, zesłanie i wyczerpująca siły praca na nieludzkiej ziemi. Dane jest jej wrócić, najpierw do Wilna, ale tu można tylko powtórzyć za Mickiewiczem: „Jedźmy, Nikt nie woła.”, chyba tylko mogiła mamy na bernardyńskim cmentarzu, z którą trzeba się pożegnać i ruszyć dalej; jakkolwiekby to nie brzmiało – do Kraju, do Polski.
Miastem kontaktowym rodziny miał być Kraków i tak się stało, gdy p. Danuta wyszła z krakowskiego dworca na ulicę .. spotkała siostrę. Rodzina, choć okaleczone przeżyła i  podjęła trud budowania nowego życia na Ziemi Szczecińskiej.
Pani Danuta wkrótce zakłada własną rodzinę, realizuje się też zawodowo w pracy nauczycielki. Nowy ład powojennej Polski oznacza nowe spojrzenie na akowską przeszłość, która bynajmniej nie jest „radością i dumą”. Służba w AK ma swoją cenę – zwolnienie z pracy i zakaz wykonywania zawodu nauczyciela. Pani Danuta i tym razem okazała się drzewem o silnych korzeniach. Nie poddawała się i ostatecznie uzyskała zezwolenie pracy w Ośrodku Szkolnym Dzieci Niepełnosprawnych Ruchowo w Policach. Tu doczekała emerytury w roku 1981.
Emerytura może i zasłużona, ale z pewnością nie oznaczała zasłużonego odpoczynku.
Pani Danuta, rzec można, dopiero teraz rozwija skrzydła. Współuczestniczy w projekcie powołania Klubu Kresowych Żołnierzy AK, spotkanie inauguracyjne odbyło się w znaczącym dniu 13 grudnia 1981 roku. Klub przemianowany po 1989 roku w Koło Kresowych Żołnierzy AK stanowi element najpierw Stowarzyszenia, później ŚZŻAK. Pani Danuta obecna jest we władzach przez szereg kadencji, dziś pozostaje honorowym prezesem Koła i Okręgu.
Przez te wszystkie lata angażowała się w różne formy upamiętniające żołnierski  etos AK. Wymienić tu należy:

  • starania, zwieńczone sukcesem w 1995, o nadanie szczecińskiej Kolejówce imienia AK, połączone z ufundowaniem sztandaru, którego p. Danuta jest matką chrzestną;
  • przygotowanie w 2004 scenariusza programu uroczystości 65 rocznicy powstania PPP, połączonej z odsłonięciem  Pomnika AK i tablicy poświęconej Lepoldowi Okulickiemu;
  • powołanie w 2005 roku Klubu Historycznego im. Gen. Stefana Roweckiego – „Grota”,
  •  zorganizowanie w 2006 sesji naukowej „Dziewczęta z tamtych lat”, uzupełnionej wystawą portretową.

 Od stycznia 2010r. do maja 2012r. pani Danuta zabiegała, z godną podziwu wytrwałością, o postawienie pomnika upamiętniającego dramat polskiej młodzieży szkół wileńskich mordowanej w latach 1941-1944 w Ponarach. Odsłonięcie monumentu na Cmentarzu Centralnym Szczecina miało miejsce 11 maja 2012 r., w siedemdziesiątą rocznicę wydarzeń, które 12 maja 1942 roku z uwagi na liczbę ofiar miały swoje apogeum. Wcześniej odbyło się wiele lekcji żywej historii, w czasie których Pani Danuta przybliżała młodzieży szczecińskich szkół ideę pomnika i przekonała na tyle, że na płycie widnieje napis „MŁODZIEŻY SZKÓŁ WILEŃSKICH ….. MŁODZIEŻ SZCZECINA”. 
Pani Danuta poparła też inicjatywę i wzięła udział w uroczystości nadania w 2013 roku, jednemu z rond szczecińskich imienia Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, dowódcy 5 Wileńskiej Brygady AK, który pozostał żołnierzem niezłomnym, zamordowanym przez władze komunistyczne w 1951 roku.
Ważnym przedsięwzięciem, których spoiwem od szeregu lat jest ich honorowa gospodyni – pani Danuta, są zjazdy Kresowych Żołnierzy AK – spotkania z towarzyszami walki, długo światowe, dziś już tylko krajowe, w gościnnych Międzyzdrojach. Już ponad 30 lat wydarzenia te wpisują się w przestrzeń pamięci historycznej miasta i regionu, ważnym elementem są spotkania pokoleń z udziałem młodzieży, która ma okazję do odkrywania często nieznanych podręcznikom wydarzeń naszej historii.
Pani Danuta pozostaje postacią nietuzinkową, prezentując różnorodne formy upamiętniania historii naszego narodu. Potęgę działania uzupełnia mądrością słowa. Jest autorką – artykułów okolicznościowych poświęconych Ponarom, wspomnień: Wyrok wykonano, Dziewczęta z tamtych lat  1939-1944, czy, najbardziej osobistych, 281 dni w szponach NKWD,  warto tu wspomnieć, iż reedycja tej pozycji w bieżącym roku cieszy się ogromnym zainteresowaniem szczególnie młodych czytelników; ostatnia praca to książka: Jak dopalał się ogień biwaku, która jest swego rodzaju „biblią” wiedzy o Armii Krajowej na Ziemi Szczecińskiej.
Zwieńczeniem pracy p. Danuty są liczne ordery i odznacznia, wojskowe i cywilne; wymienię tu te ostatnie: „Honorowy Obywatel Międzyzdrojów” /2009 rok/,  Medal za Zasługi dla Miasta Szczecina /2010 rok/, Szczecinianka Roku /2011 rok/.
Pani Danuta, jak na żołnierza Armii Krajowej przystało, pozostaje wierna przesłaniu ostatniego rozkazu Komendanta tej niezwykłej armii, gen. brygady  Leopolda Okulickiego:Starajcie się być przewodnikami Narodu i realizatorami niepodległego Państwa Polskiego.
Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest to życiowe kredo p. Danuty, które realizuje konsekwentnie po dzień dzisiejszy i … czas tu jest bezsilny.
Zaprezentowany w ogólnych zarysach biogram tej niezwykłej kresowianki ze Szczecina można streścić w jednym zdaniu:

Panoramę życia tworzą wszyscy, barwy jej przydają niektórzy. ( Henryk Haufa)

Dziękuję z uwagę.

Przygotowała:
Jolanta Szyłkowska
nauczycielka ZS nr 4 im Armii Krajowej w Szczecinie
zastępca Prezesa Koła Kresowych Żołnierzy AK Okręgu Szczecin

Swiadek Historii