NL    PL link    ENG link

Dowgwillo_kop

Witamyblok wit|blok witNazwiskoblok wit|blok witHerbblok wit|blok witGenealogiablok wit|blok witKoligacjeblok wit|blok witAlbumy i wspomnieniablok wit|blok witHonor i Ojczyzna
Zdjęcia bezdomneblok wit| blok witAktualnościblok wit|blok witWarto przeczytaćblok wit|blok witWarto zobaczyćblok wit|blok witŻołnierze Wyklęciblok wit|blok witMatki Polkiblok wit
Polskie Kresyblok wit|blok witLekcja historiiblok wit|blok witŚpiewnik wileńskiblok wit|blok witPolecane witrynyblok wit|blok witBiblioteka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rosja bez zmian

Polacy zawsze uważali, że znaja sie na Rosji. Po kilkuset latach sąsiedztwa, po dokonanych przez Rosję rozbiorach Polski. Po rzezi Pragi 4 listopada 1794 roku, w której zamordowano prawie wszystkich mieszkańców. Po rosyjskich pacyfikacjach polskich powstań. Po szubienicach i katorgach tysięcy Polaków. Po wielokrotnej grabieży kraju. polacy uważają, że jesli nie potrafią zrozumieć Rosji, bo nikt tego nie potrafi, to potrafią przewidzieć  Rosjan. Uważają, że po Rosji można się spodziewać wyłącznie wszystkiego najgorszego.

Roska, jaką znają Polcy, nie dość, że zabije, zgwałci, ograbi, podpali, to jeszcze na forum świata oskarży pokrzywdzonych o rusofobię i to. że ofiara nie lubi Rosji. A tym samym stoi na drodze porozumienia, sojuszu i współpracy między narodami. Tak było w latach wojny, gdy Polacy przed trybunał wolnego świata zanosili skargę na stalinowską Rosję o zbrodnie na ludności polskiej na zajętych przez nią Kresach i na polskich bezbronnych oficerach, o zbrodnię na narodzie. Ale świat nie dawał wiary polskim łzom. Świat razem z Roosevelyem zakochał się w Wuju Joe i postanowił budować nowy porządek razem z ®osją i ze Stalinem. Co z tego wynikło - wie każdy, kto śledził wydarzenia wojny koreańskiej czy kryzysu kubańskiego. Na czym plegała zimna wojna, wie w Europie każdy, kto kiedykolwiek zastanawiał się nad tym, czy wejdą, czy nie wejdą. Na Węgry weszli, do Czechosłowacji też.


IMPERIALIZM KULTUROWY

Jeżeli przypominamy niechlubne dla Rosji fakty, to nie dla polskiej satysfakcji, że mieliśmy rację. Warto je przypominać, by uzmysłowić sobie, że na początku XXI wieku problem Rosji, przez wieki peryferyjny problem Polaków, Finów czy Turków, który nie wielu w Europie obchodzi, stał się problemem międzynarodowym. Oto na Rosji 'znają się' już Węgrzy, i Niemcy, i Czesi. Oto Europa na własnej skórze doświadczyła rosyjskiego sąsiedztwa i polityki, w myśl której jednych się kupi, drugich się sprzeda, ale zawsze nasz stragan będzie najważniejszy.
W drugiej połowie XX wieku doszło do paradoksu. Oto Rosja, która z wyroku jałtańskiego objęła panowanie nad połową Europy, która wprowadziła jako obowiązkowy język rosyjski do szkół polskich, niemieckich i czeskich, która zalała oddane jej kraje swoją literaturą, filmem, tańcem i piesnią, Rosja, która mogła wzbudzić miłość i oddanie narodów, ową szansq zmarnowała. Pół Europy spiewało i tańczyło "Kalinkę", oglądało "Los czlowieka", miliony ludzi czytało Gorkiego i uczyło się na pamięć Puszkina - i nic. Po 45 Jatach panowania Rosji nikt jej jakoś nie pokochał. Żaden naród nie zrozumiał tej wielkiej kultury i żaden naród jej bez reszty nie uległ.
Historia, która mogła zbliżyć narody i się przyczynić do zasypania rowów nieufności, która mogła wprowadzić nową, już nie sowiecką Rosję do Europy, niczego nie i zasypała i nikogo nie zbliżyła. Być może w Moskwie sztab intelektualistów zastanawia się, dlaczego tak się stało. Wydaje się, że Rosja przegrała szansę z jednego powodu. Przez pół wieku zaprezentowała światu taki brak szacunku dla innych narodów i państw, że nie pomógł Czajkowski ani Rimski-Korsakow, ani Gogol. Polacy czy Węgrzy musieli znać nazwiska i czyny dziesiątków radzieckich i rosyjskich bohaterów, lecz Rosja nie chciała ani znać, ani uznać żadnego polskiego czy węgierskiego bohatera ostatniej wojny. Wszyscy inni uczyli się rosyjskiej i radzieckiej historii, leez Rosja nie zgodziła się i nie zgadza do dzisiaj, by wolne, niepodległe narody miały własną niepodległą historię.

Rzez Pragi
Obraz Aleksandra Orłowskiego Rzeź Pragi [1810] ze zbiorów Muzeum Naodowego. w Krakowie


POLITYKA SZANTAŻU

Nieoczekiwany paradoks historii polega także na tym, że Rosja, która przez wieki swobodnie porozumiewała się z Prusami czy Niemcami, kogo kupić, a kogo sprzedać, dzisiaj musi rozmawiać z Niemcami, którzy przez pół wieku uczyli się śpiewać i tańczyć "Kalinkę". A to okazuje się rozmową trudniejszą niż z Hitlerem czy Ribbentropem. Ci bowiem Niemcy, zdawałoby się wychowani w NRD przez radzieckich nauczycieli, okazują się wyjątkowo nieufni. Być może dlatego, by nie przeżyć tej historii jeszcze raz. Nieoczekiwany paradoks historii zdaje się polegać także na tym, że po wiekach polityki rosyjskiej, wykluczającej choćby myśl o europejskiej federacji państw, nagle okazało się, że wraz z rozpadem Związku Sowieckiego państwa zagrożone przez rosyjski imperializm natychmiast znalazły drogę do Unii Europejskiej i do organizacji wojskowych gwarantujących europejską solidarność, wspólnotę i bezpieczeństwo.
Od zawsze rosyjska polityka jest polityką szantażu. Polska doświadczyla go w ciągu, ostatnich 300 lat wielokrotnie. I najczęściej stawała się ofiarą tej polityki.  Przegrywali w niej wszyscy Polacy - od ostatniego polskiego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego poczynając, a na tragicznej postaci generała Władysława Sikorskiego kończąc. Poza jedynym wypadkiem, który w historii nazwany został "cudem nad Wisłą" 1920 roku. Dziś Polacy zdają się coraz lepiej rozumieć własną polsko-rosyjską historię i fakt, że wielkie zwycięstwo Piłsudskiego polegało na tym, że znając Rosję, rozumiał, iż rozmowy z nią nie mają najmniejszego sensu. Bo Rosjanie rozmawiają tylko po to, by porozmawiać: czy to o wolności, czy o mięsie. A scenariusze historii zwykle piszą sami, bez oglądania się na naiwnych rozmówców. Polska nadzieja, państwa średniej wielkości i niespecjalnie jeszcze bogatego, polegać więc musi na tym, że w ciągu ostatnich 100 lat także inne narody europejskie musiały odtańczyć swoją "Kalinkę" i więcej nie dadzą się na nią nabrać, a także na tym, że ktoś być może potężniejszy nawet niż Rosja, ofiarowuje nam swoją tarczę.

Jalta_1945

Józef Stali, Franklin D. Roosevelt i Winston Churchill podczas konferencji jałtańskiej.
Decyzją "wielkiej trójki" Rosja objęła panowanie nad Polsk i połow Europy.


PRAWO PIĘŚCI

By jednak nie pozostawić pytania o to, czy można zrozumieć Rosję bez odpowiedzi, warto przytoczyć pewien fakt. Oto pod koniec lat 40. w sowieckie ręce trafił płk Zygmunt Janke, ps. Walter, w latach wojny szef wywiadu Okręgu Łódzkiego Armii Krajowej, a następnie komendant Okręgu Śląskiego AK. Po wojnie dalej prowadził  walkę. Był postacią tak ważną, że przesłuchania prowadzili wyłącznie sowieccy oficerowie. Przesłuchania mordercze. Był bity, torturowany, masakrowany. Któregoś dnia, jak mi opowiadał, zrozumial, że dłużej me wytrzyma. Ani tortur fizycznych, ani znęcania się psychicznego, upokorzeń, plucia w twarz, szyderstwa i obrazy. Kiedy którejś nocy wrócił zmaltretowany do celi, wyjawił współwięźniowi, chłopakowi z NSZ, że szuka sposobu, by skończyć z tym i odebrać sobie życie. - Czy pan zwanowal? - zaprotestował chłopak. - Chce się pan sam zabić? Po co? Polski pułkownik ma okazać tym zwyrodnialcom słabość? Ma pan dwa metry wzrostu - mocno przesadzając, tłumaczył chłopak. - Ma pan dynamit w pięści. Niech pan strzeli przesłuchującego w pysk. Przecież go pan zabije. A wtedy oni zabiją pana, bez grzechu samobójstwa i bez ryzyka, że się panu me uda. Zygmunt Janke wysluchał, nic nie powiedział, położył się spać, lecz nie mógł zasnąć. Gdy rano wkroczyli do celi klawisze i usłyszał: - Ty sukinsynu na J ... wychodzić, uściskał chłopaka i poszedł bez słowa. W pokoju przesłuchań, gdy na powitanie dostał w twarz, odwinął się i, wkładając w cios wszystkie sily, uderzył. Sowiecki oficer padł na podłogę. Drugi wyciągnął pistolet i, wymachując nim, wzywał pomocy. Lecz nie strzelił. Do pomieszczenia wpadło jeszcze kilku. Pułkownik Janke ukląkł i modlil się, żegnając z życiem. Sowieci wynieśli nieprzytomnego towarzysza. I zaległa cisza. Na kilkanaście minut, a może i dłużej. I nagle do pokoju weszło ich kilku. Jeden niósł tacę z kawą i ciasteczkami. - Czy pan pułkownik zechce się napić kawy? - zapytali. - A może papierosa? Od tego dnia nikt go nie uderzył ani nie opluł. Rozmawiali z nim jak z oficerem. Fakt, na procesie skazali na śmierć, ale wyroku nie wykonali. - I czy ktoś zrozumie Rosjan? - pytał płk Janke. - Uszanowali pańską silę, odwagę i niezałeżność - sugerowalem. - A skąd! - odpowiedział. Tylko zmienili taktykę. Skoro bicie i znęcanie okazało się nieskuteczne, wnieśli ciasteczka. To cała Rosja.

Dariusz Baliszewski