NL    PL link    ENG link

Dowgwillo_kop

Witamyblok wit|blok witNazwiskoblok wit|blok witHerbblok wit|blok witGenealogiablok wit|blok witKoligacjeblok wit|blok witAlbumy i wspomnieniablok wit|blok witHonor i Ojczyzna
Zdjęcia bezdomneblok wit| blok witAktualnościblok wit|blok witWarto przeczytaćblok wit|blok witWarto zobaczyćblok wit|blok witŻołnierze Wyklęciblok wit|blok witMatki Polkiblok wit
Polskie Kresyblok wit|blok witLekcja historiiblok wit|blok witŚpiewnik wileńskiblok wit|blok witPolecane witrynyblok wit|blok witBiblioteka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dosyć!

O świcie 30 grudnia 1942 roku Niemcy zaatakowali wieś Wojda. We wsi stacjonowała I kompania Kadrowa kompania Batalionów Chłopskich w sile 3 plutonów (140 żołnierzy) oraz z oddział radzieckich partyzantów płk Wasyla Wołodina – utworzony z uciekinierów z obozów jenieckich (37 żołnierzy). Na to partyzanckie zgrupowanie uderzyli Niemcy z trzech stron. Rozpoczął się kilkunastogodzinny bój zwany bitwą po Wojdą. Walka trwała od świtu do zmroku. Partyzanci kilkakrotnie odparli silne ataki niemieckie, zadając Niemcom duże straty. Wieczorem I kompania Kadrowa kompania BCh przebiła się lasy zwierzynieckie. Niemcy wkroczyli do Wojdy, spalili wieś i rozstrzelali 11 mieszkańców. Ale nie udało im się zniszczyć zgrupowania BCh. W czasie bitwy Niemcy stracili 20 zabitych i 30 rannych żandarmów, przy stratach własnych 6 partyzantów BCh i 2 radzieckich. Kilku partyzantów odniosło rany.

Bitwa pod Wojda

Walki pod Wojdą były pierwszymi w czasie drugiej wojny światowej walkami partyzantów z okupantem o charakterze regularnej bitwy. Dlatego słusznie noszą nazwę BITWY pod Wojdą. Był to początek powstania zamojskiego. Najdłuższego polskiego powstania i jednego z najbardziej zajadłych, które trwało aż do samego tzw. „wyzwolenia” w lecie 1944 roku, a więc ponad półtora roku albo 20 miesięcy, i w którym brało udział ponad 22 tys. partyzantów.
blok_wit1 lutego 1943 roku stoczona została największa bitwa pierwszej fazy powstania zamojskiego – bitwa pod Zaborecznem. Około 250 żołnierzy BCH pod dowództwem kpt. Franciszka Bartłomowicza (ps. „Grzmot”) odparło atak dwukrotnie silniejszych i doskonale uzbrojonych niemieckich żandarmów z I Zmechanizowanego Batalionu Żandarmerii. Bitwa zakończyła się całkowitym zwycięstwem polskich partyzantów z BCh. Walka trwała do zmroku, gdy Niemcy się wycofali. Polscy partyzanci oparli wszystkie ataki Niemców, przy niewielki stratach własnych zabijając około 110 żandarmów. Po bitwie Niemcy zażądali dostarczenia ponad 100 trumien, stąd znamy straty niemieckie. Wieś Zaboreczno ocalała – nie została spalona i wysiedlona, jak zakładał plan Niemców. Wtedy, pierwszy raz, niemiecki dowódca w raporcie użył słowa: powstanie na określenie tego, co się działo na Zamojszczyźnie. Tylko w lutym 1943 roku na Zamojszczyźnie w zgrupowaniach walczyło kilka tysięcy partyzantów, nie licząc licznych oddziałów samoobrony.

Była to walka o życie, o przetrwanie polskiej (chłopskiej) społeczności na Zamojszczyźnie. Pod koniec 1942 roku, po wymordowaniu ludności żydowskiej na terenach Zamojszczyzny czy Lubelszczyzny,  Niemcy przystąpili do realizacji tzw. Wielkiego Planu (niem. Grosse Planung), będącego częścią Generalnego Planu Wschodniego. Plan zakładała stworzenie niemieckiej strefy osiedlenia, na pierwszy ogień poszła nieszczęsna Zamojszczyzna. Niemieckie jednostki wojskowe i policyjne otaczały polskie wsie, ludność spędzano do miejsc koncentracji i podawano selekcji: cześć dzieci przeznaczano na zniemczenie, inni trafiali na roboty jako niewolnicy Rzeszy, często chłopi trafiali do obozów koncentracyjnych np. na Majdanku, oporni byli mordowani na miejscu. Miejsce polskich chłopów zajmowali niemieccy osiedleńcy np. z Besarabii.

Niemcy powtarzali scenariusz przećwiczony z wielkim powodzeniem na Żydach. Planowali wysiedlić bądź wymordować Polaków, jak to wcześniej uczynili z Żydami. Ale trafiła kosa na kamień. Polacy ani myśleli podać się i iść bezwolnie na rzeź jak Żydzi. Zamojszczyzna stanęła w ogniu. Ale ziemia pod stopami paliła się nie tylko Polakom ale i Niemcom. Powstały i mnożyły się jak grzyby po deszczu oddziały partyzanckie, praca całej prowincji została sparaliżowana przez walki i akcje dywersyjne. Dostawy kontyngentowe zamarły. Polacy, a dokładnie ci, tak dla wielu obrzydli, polscy chłopi zaciekle walczyli we wsiach i w lasach, na drogach i liniach kolejowych. Chłopi woleli spalić swoje domy i uciec do lasu niż oddać je Niemcom. Na zasiedlone przez niemieckich kolonistów wsie spadały akcje odwetowe. Partyzanci palili je razem z obrońcami. Niemieccy włodarze musieli ze zgroza przyznać, ze nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa ani osadnikom, ani żadnym Niemcom w całej prowincji.

Polacy zachowali się całkowicie odmienne od Żydów. Na tym samym terenie rok wcześniej Żydzi poszli na śmierć bez oporu, Polacy podjęli walkę. Niemcy nie mogli wyjść ze zdziwienia. Po bitwie pod Zaborecznem Niemcy czasowo zawiesili wielką akcję wysiedleńczą. Czasowo, bo latem 1943 roku walki rozgorzeją na nowo. Tym razem Niemcy posłużą się Ukraińcami. Ramię w ramię z UPA i ukraińską policją ponownie uderzą na polskie wsie. Zamojszczyzna znów spłynie krwią. Walki trwać będą nieprzerwanie aż do lata 1944 roku, nadejścia Armii Czerwonej.

Dziś czytam w artykule o powstaniu w getcie (Getto ’43 – walka o godną śmierć,http://www.rp.pl/artykul/15,634317_Getto--43---walka--o-godna-smierc.html) zdanie: „My, polscy Żydzi, byliśmy pierwszymi, którzy rzucili wyzwanie Niemcom w okupowanej Europie – mówi weteran powstania w getcie.”

Doprawdy? Pierwsi? Powstanie w getcie warszawskim było pierwszą otwarta walką z Niemcami w okupowanej Europie? Porównajmy te dwa powstania, skoro czynią to inni. Powstanie w getcie warszawskim wybuchło 19 kwietnia 1943 roku, trzy i pól miesiąca po wybuchu powstania zamojskiego i gdy powstanie zamojskie trwało w najlepsze. W powstaniu w getcie walczyło około 100, no niech będzie 200 bojowników żydowskich (ze Żydowskiego Związku Wojskowego i Żydowskiej Organizacji Bojowej). W postaniu zamojskim mamy 22 tys. walczących Polaków! Powstanie w getcie warszawskim trwało faktycznie trzy dni (w propagandzie 30), potem powstańcy żydowscy wobec braku amunicji wycofali się w głąb getta do bunkrów i schronów i walczyli tylko wtedy gdy zostali zaatakowani przez Niemców. Zgrupowania partyzanckie AK i BCh rozwijały całe ofensywy, atakując Niemców na całym obszarze i wykraczając poza niego (np. pomoc Polakom na Wołyniu czy we Lwowskim atakowanym przez UPA). Powstanie getcie to walki kilku, maksymalnie kilkunastu osobowych grupek, powstanie zamojskie to walki kilkuset, a nawet kilkutysięcznych zgrupowań partyzanckich z frontowymi dywizjami Wermahtu. W ciągu całych walk w getcie  Niemcy stracili 17 zabitych żołnierzy, podczas gdy 20 żołnierzy niemieckich zginęło tylko w pierwszej bitwie pod Wojdą! Tylko ta jedna, pierwsza bitwa pod Wojdą trwająca od świtu do zmroku (osiem godzin w końcu grudnia) była większa od całego powstania w getcie przez 30 dni. Powstanie zamojskie nie jest największym polskim postaniem czasu II wojny światowej. Największym polskim powstaniem jest niewątpliwie powstanie warszawskie.

Powstaje proste pytanie wobec tak dramatycznych dysproporcji: czy mowa tu dwóch powstaniach, czy o jednym? Powstanie w getcie warszawskim w istocie nie zasługuje na miano powstania. Można je nazwać powstaniem jedynie przez grzeczność. Jeśli nazywać by je powstaniem, to proporcjonalnie powstanie zamojskie miałoby rangą bitwy Stalingradzkiej. Czym zatem było tzw. powstanie w getcie warszawskim? Samoobroną Żydów, małej części Żydów. Nie ujmując w niczym odwadze i poświęceniu bojowników z ŻZW i ŻOB, było to tylko walki w samoobronie,  i to walka małej części Żydów, rzędu promila. I zgasłoby bardzo szybko gdyby nie pomoc Armii Krajowej. Większa część Żydów w getcie pozostała całkowicie bierna wobec tzw. powstania . Świadczą o tym wymownie wspomnienia uczestników, m. in Marka Edelmana. Podobne walki miały miejsce w getcie w Białymstoku. W getcie warszawskim były walki w samoobronie, takie jak w białostockim getcie, tylko o nieco większym zasięgu i skali. O małej skali walk i niskiej aktywności Żydów w czasie tzw. powstania w getcie warszawskim dowodnie świadczą wyjątkowo niskie straty Niemców. 

Powstanie w getcie warszawskim miało jedno szczęście. Stało się czołowa ikoną propagandy. Zaczęli komuniści. W Polsce nie można było mówić o powstaniu warszawskim, zamojskim, lwowskim czy wileńskim – jego uczestnicy byli prześladowani, mordowani, albo siedzieli w więzieniach i lagrach – za to w propagandzie wszędzie było pełno powstania w getcie. Było to niejako powstanie zastępcze i jego bohaterowie tez mieli niejako charakter zastępczy. Począwszy do 1945 roku, trwała i trwa nadal, nieprzserwanie propaganda jedynie słusznego powstania w getcie warszawskim wobec tamtych - głęboko niesłusznych, podejrzanych i reakcyjnych. Komunistyczna propaganda powstania warszawskiego została gładko przejęta przez ideologów Holocaustu. Dziś na całym świecie uczą się o powstaniu w getcie warszawskim. A mało kto słyszał o powstaniu warszawskim, nie wspominając o innych, wielekotrnie większych polskich czynach zbrojnych. Powstanie warszawskie często jest mylone a nawet utożsamiane z powstaniem w getcie. I nie zawsze przez nieuwagę czy pomyłkę. Powstanie zamojskie zostało głęboko zapomniane. Również w Polsce. Nikt prawie o nim nie pamięta, poza samą Zamojszczyzną.  

Czas przerwać ten łańcuch kłamstw i propagandy. Przynajmniej w Polsce, gdzie żyją ludzie którzy pamiętają jeszcze tamte czasy. Na świecie nie wygramy, za dużo kłamstw, za dużo interesów trzeba by było naruszyć. Ale w Polsce dość. Dość rozgłośnego bicia się w cudze, czyli nasz piersi. Dość kłamstw, dość oszczerstw, dość propagandy. I tej propagandy niesłusznej (komunistycznej) i tej zgodnej z panującą poprawnością polityczną (ideologia Holokaustu). Dość wmawiania nam, że w czasach okupacji niemieckiej (i sowieckiej) walczyli tylko Żydzi (!!!) a Polacy jedynie kolaborowali z Niemcami w mordowaniu Żydów. Dosyć robienia z bohaterów Żydów, którzy masowo kolaborowali i z Niemcami z Sowietami, i dość oczerniania Polaków, którzy równie masowo walczyli z i Niemcom i z Sowietami. Dość utożsamiania nielicznej mniejszości żydowskiej (a właściwie jednostek bez szerszego społecznego poparcia) walczącej z Niemcami z całym  narodem żydowskim. I czarnego zrównywania nielicznej mniejszości Polaków kolaborujących z okupantami, tych folksdojczy, kolaborantów i szmalcowników, jako reprezentatywnego dla całego narodu polskiego. Wmawiania wszystkim, ze czarne jest białe, a białe jest czarne.

Przypomnijmy jak było. Prawda się obroni. Dosyć!

Bielinski
Za: http://bielinski.salon24.pl/292343,dosyc