NL    PL link    ENG link

Dowgwillo_kop

Witamyblok wit|blok witNazwiskoblok wit|blok witHerbblok wit|blok witGenealogiablok wit|blok witKoligacjeblok wit|blok witAlbumy i wspomnieniablok wit|blok witHonor i Ojczyzna
Zdjęcia bezdomneblok wit| blok witAktualnościblok wit|blok witWarto przeczytaćblok wit|blok witWarto zobaczyćblok wit|blok witŻołnierze Wyklęciblok wit|blok witMatki Polkiblok wit
Polskie Kresyblok wit|blok witLekcja historiiblok wit|blok witŚpiewnik wileńskiblok wit|blok witPolecane witrynyblok wit|blok witBiblioteka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

CZY KOMUNIZM ZNÓW ZNIEWOLI ŚWIAT

Korzeń najbardziej bestialskiej ideologii nadal tkwi w dzisiejszym świecie. Jego obecność jest wyczuwalna nie tylko w sferze politycznej, ale także w symbolicznej. Marksizm – pierwsza ideologia uznająca eksterminację za element polityki – wraz ze swoim urzeczywistnieniem, czyli Związkiem Sowieckim, umknął potępieniu. Przez dziesięciolecia budował konstrukcje propagandowe, dzięki którym dziś, nawet po ujawnieniu części jego zbrodni, może być przedstawiany, i jest, jako jedna z równoprawnych idei.

Temat najnowszego numeru miesięcznika na pierwszy rzut oka może wydać się części naszych Czytelników zupełnie abstrakcyjny. Mamy poczucie niemożliwości repety czerwonego horroru, który przez ponad pół wieku rozgrywał się na ogromnej części starego kontynentu. Czy słusznie? Na łamach "NP." ksiądz profesor Tadeusz Guz przekonuje: "Marksizm nadal żyje. Sowiecki system komunistyczny się nie rozpadł od strony ideologicznej, rozpadły się tylko zewnętrzne struktury polityczne. Polska nie jest w stanie przeprowadzić ideologicznej dekomunizacji. Co więcej, nigdy jej nie dokonała. Złudzenia potrafią żyć bardzo długo. Państwa, które czyniły swoją religią wiarę w materię, kończyły na produkowaniu masy trupów. To jest ta straszna prawda. Rozpadają się systemy, odpadają różne układy polityczne, nieobecna jest ta warstwa symboliczna ustroju, ale struktury ideologiczne nie tak łatwo usunąć". Dwa pierwsze zdania cytowanego fragmentu zdają się dotykać istoty sprawy. Korzeń najbardziej bestialskiej ideologii nadal tkwi w dzisiejszym świecie. Jego obecność jest wyczuwalna nie tylko w sferze politycznej, ale także w symbolicznej. Marksizm – pierwsza ideologia uznająca eksterminację za element polityki – wraz ze swoim urzeczywistnieniem, czyli Związkiem Sowieckim, umknął potępieniu. Przez dziesięciolecia budował konstrukcje propagandowe, dzięki którym dziś, nawet po ujawnieniu części jego zbrodni, może być przedstawiany, i jest, jako jedna z równoprawnych idei. Symbolicznym obrazem pokazującym, jak dramatycznego spustoszenia w świadomości europejskich społeczeństw dokonały dziesięciolecia propagandy sowieckiej, jest plakat ukazujący m.in. sierp i młot, który ma za zadanie "promować" Unię Europejską. Niejednokrotnie właśnie takie drobiazgi mówią najwięcej o dzisiejszym świecie.

Komunizm odebrał pokoleniom Polaków godność i poczucie własnej wartości. Terrorem, wszechobecnym kłamstwem, bezczeszczeniem najważniejszych wartości wbił w nas przekonanie o własnej słabości. Używając słów Piłsudskiego, zgładził człowieka z mentalnością nieniewolniczą.

Dlatego dzisiejsi obywatele wolnej Rzeczypospolitej szczególnie potrzebują przywracania prawdy o komunizmie. Tylko ona jest remedium na tkwiące w wielu z nas poczucie niższości, przeświadczenie o byciu gorszą częścią Europy. Poprzez uświadomienie potworności doświadczenia kilkudziesięciu lat władzy sowieckiej w Polsce, skali kolaboracji, ale i bezkompromisowego oporu – możemy stać się silniejsi. Zrozumiemy, iż niepodległość, którą udało nam się w końcu osiągnąć, to wielka sprawa. Ale aby tak się stało, potrzeba polityków z mentalnością nieniewolniczą. Rozumiejących, że jakiekolwiek uczestnictwo w kontynuowaniu zakłamywania najnowszej historii Polski jest działaniem przeciwko interesowi swojego kraju, a wspieranie przywracania prawdy o własnej przeszłości to nie akt agresji przeciw komukolwiek. Należy w końcu powiedzieć wprost, iż asystowanie przedstawicieli najwyższych władz wolnej Rzeczypospolitej wywodzącemu się z KBG premierowi Rosji w przyjmowaniu sztandarów opatrzonych sierpem i młotem w dniu nazwanym przez propagandę sowiecką dniem zwycięstwa, a będącego dla Polaków początkiem kolejnego, po zagładzie Kresów, unicestwienia – jest albo dyskwalifikującą głupotą, albo sprzeniewierzeniem się interesowi własnego narodu.

Polsce nie potrzeba dziś orlików, a rzetelnych lekcji historii, bo tylko w ten sposób możliwe jest odbudowanie poczucia dumy z własnej polskości. To nie rozgrzebywanie ran czy wojna na teczki, a najbardziej opłacalna inwestycja w przyszłość naszego kraju. Na jakim dnie samooceny zalega znaczna część polskiej elity politycznej, najlepiej pokazuje trwająca od tygodni debata w Sejmie dotycząca uczczenia rocznicy Powstania Styczniowego. Czy akurat to wydarzenie powinno być teraz uhonorowane? Czy aby nie pogorszy to relacji z Rosją? – Gdyby nie to powstanie, nie byłoby was dziś w polskim Sejmie! Warto przypomnieć rozkaz Marszałka Józefa Piłsudskiego wydany dwa miesiące po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, właśnie w rocznicę Powstania Styczniowego: "Pięćdziesiąt sześć lat temu ojcowie nasi rozpoczęli walkę o niepodległość Ojczyzny. Szli nie w lśniących mundurach, lecz w łachmanach i boso, nie w przepychu techniki, lecz ze strzelbami myśliwskiemi i kosami na armaty i karabiny. Prowadzili wojnę cały rok, pozostając, jako żołnierze, niedoścignionym ideałem zapału, ofiarności i trwania w nierównej walce, w warunkach fizycznych jak najcięższych. […] Dla nas, żołnierzy wolnej Polski, powstańcy z 1863 roku są i pozostaną ostatnimi żołnierzami Polski walczącej o swą swobodę, pozostaną wzorem wielu cnót żołnierskich, które naśladować będziemy".


Autor: Katarzyna Gójska-Hejke
NGP-Nowe Państwo: Na początek
Roczniki: Numer 11/(81) 2012