Dowgwillo_kop

Witamyblok wit|blok witNazwiskoblok wit|blok witHerbblok wit|blok witGenealogiablok wit|blok witKoligacjeblok wit|blok witAlbumy i wspomnieniablok wit|blok witHonor i Ojczyzna
Zdjęcia bezdomneblok wit| blok witAktualnościblok wit|blok witWarto przeczytaćblok wit|blok witWarto zobaczyćblok wit|blok witŻołnierze Wyklęciblok wit|blok witMatki Polkiblok wit
Polskie Kresyblok wit|blok witLekcja historiiblok wit|blok witŚpiewnik wileńskiblok wit|blok witPolecane witrynyblok wit|blok witBiblioteka

 

 

Chabry
blok witblok witblok witChabry
Chabry
blok witblok witblok witChabry
Chabry
blok witblok witblok witChabry
Chabry
blok witblok witblok witChabry

Ossowska Maria
Wspomnienia syna Jerzego, żołnierza 3. Wileńskiej Brygady Partryzanckeij "Szczerbca"

Z domu Klementowiczów, z rodziny Bułhaków, starej szlacheckiej rodziny zamieszkałej w Wielkim Księstwie Litewskim na Ziemi Wileńskiej. Mąż p. Marii, Stanisław Ossowski również pochodził ze starej rodziny szlacheckiej herbu "Dołęga", dokumentującej się od XIII wieku, również za mieszkałej w Wielkim Księstwie Litewskim na Ziemi Wileńskiej. Nic więc dziwnego, że dom ten oparty był na ogromnym patriotyzmie, pełen tradycji walk niepodległościowych, w których brali udział przodkowie tej rodziny, jak ojciec p. Stanisława Ossowskiego, wuj Ignacy, a także na legendzie powstania styczniowego w 1863 r., w którym brali udział dziad Piotr-Wincenty i jego dziadka brat Kazimierz-Jan; obaj skazani za walkę z wojskiem carskim na katorgę w dalekiej Syberii. W takim domu wychowywali się dwaj synowie pp. Ossowskich: Jerzy Jan i Ignacy-Piotr, Oni w okresie II wojny światowej włączyli się do walki o nie podległość. Historia się powtarza. Oni również za to zostali zesłani na nieludzką ziemię ZSRR, na katorgę. Pani Maria to, co miała najdroższego, trzech mężczyzn jej życia: męża Stanisława i dwóch synów Jerzego i Ignacego oddała Ojczyźnie. Co czuła i co przeżyła, było to tylko jej znane.

- Mąż zaginął na zesłaniu w ZSRR i nigdy nie dowiedziała się gdzie, jest pochowany.
- Dwaj synowie, żołnierze AK byli w oddziale partyzanckim u Szczerbca, aresztowani po Powstaniu Wileńskim (akcja Ostra Brama) i wywiezieni do Kaługi, Sieredniaka, a Ignacy do Jełszanki k.Saratowa.

Serce matczyne obolałe, pełne trwogi, tęsknoty nie wytrzymało. Pewnego dnia postanowiła zobaczyć swego syna Jerzego, od któreg otrzymała wiadomość, gdzie przebywa.

Nie myślała o trudach i niebezpieczeństwie, jakie jej groziło, wszystko było nieważne, tylko syn się liczył. Wierzyła, że wkrótce dowie się o mężu i o tym najmłodszym Ignacym. Wiemy, że wszystkie dzieci kocha się ogromnie, ale tych najmłodszych wspomina się z rozczuleniem i myśli się, czy on da sobie radę bez matki - choćby był już mężczyzną.

Pani Maria zaopatrzyła się w żywność, ciepłe ubrania i udała się w ciężką i niebezpieczną podróż. Jak wówczas trudno było przemieszczać się z miejsca namiejsce, nie muszę opisywać, wiemy dobrze. Przede wszystkim należało mieć odpowiednie dokumenty. Pani Maria i to pokonała. Otrzymała dokumenty (fałszywe) wydane przez legalizację z konspiracji i rozumiejąc jakie mogą być tego skutki, nie powstrzymało jej to, bo serce matki nade wszystko pragnęło zobaczyć syna.

Droga była trudna i długa. Dostanie się do wagonu było prawie marzeniem ściętej głowy, a mimo to pani Maria była tak silną osobą i narażaj ąc się na wiele niebezpieczeństw, nie rezygnowała. Dobrnęła do celu. Zmęczona okrutnie, zatrzymuje się w pobliżu łagru we wsi, zgłasza się u naczelnika obozu i przedstawia swą sprawę. Przyje chałam do syna, on tu pracuje i jest żołnierzem. Spojrzał na nią nie dowierzając, poprosił o dokumenty.

W pomieszczeniu było ich trzech. Zaczęli oglądać dokumenty, kręcili głowami i nagle jeden z nich rzekł: cierpi! wozduchom (czyli fałszywe, z powietrza wzięte) a na to pani Maria podniesionym głosem, uderzając ręką w stół, z ogromnym oburzeniem - co?, jak wy możecie oskarżać władzę radziecką, która wydała te dokumenty i zezwoliła na widzenie z żołnierzem bohaterem. Oficerowie zgłupieli.
Oddali dokumenty i wydano rozkaz przyprowadzić Jerzego przed bramę, ale pod eskortą. Pani Maria, zdawało się taka odważna i mocna, gdy zobaczyła swoje dziecko, poczuła jak zmiękły jej nogi, serce zabiło gorąco, oczy się spociły. Tuliła go do piersi modląc się i dziękując Matce Ostrobramskiej, że jej dziecko żyje. Szybko się opanowała i jak to matka, myślała tylko, żeby nakarmić i zaopatrzyć
w ciepłą odzież. O mężu i Ignacym nic nie wiedziała. Jerzy również nic nie wiedział. Pełna troski, ale i szczęśliwa tą chwilą, musiała wracać. Była tak samotna w swej bezsilności.

Po powrocie do domu zastała list od Igusia (tak nazywano Ignacego zdrobniale w domu). Pisał z łagru z Jełszanki k.Saratowa. Wówczas cała odwaga i bohaterstwo gdzieś uleciało. Z piersi wyrwał się szloch. Wszystko to, co nagromadziło się w jej duszy spłynęło ze łzami. Gdy trochę ochłonęła, postanowiła jak najszybciej powiadomić Jerzego, że Iguś żyje. Nadała telegram: Pismo Igusia połuczyła
(list od Igusia otrzymałam). Tak jak było w zwyczaju wszystkie listy były przekazywane do komórki NKWD i tu... poruszenie. Jak on to zrobił, tu nawet psa nie zobaczysz, a on ukradł guś (po rosyjsku guś to gęś), a matka jego pisze, że "list i gusia otrzymała". Dawać jewo krzyknął leytynant. Odbyło się śledztwo. Jerzego straszą, że pójdzie siedzieć. Gawari (mów) ad kuda ty wziął guś (komu ukradłeś gęś). Jerzy nie rozumie, o co im chodzi, a oni dalej budziesz gawaryć ili niet (będziesz mówić czy nie) - w padwałjewo (do więzienia go). W pewnej chwili jeden z nich mówi: my wsio znajem u nas zdzieś napisano (my wszystko wiemy, u nas tu napisano) i pokazał Jerzemu telegram. Roześmiał się Jerzy i wytłumaczył, że to nie gusia tylko od Igusia, a to imię młodszego brata. Wszystko się wyjaśniło, Jerzy ocalał, a oni? Myślę, że nie bardzo rozumieli.

Po wojnie pani Maria musiała opuścić Wilejkę i osiedliła się w Szczecinie. Tu wrócili jej synowie,tylko mąż zginął.Dzielna pani Maria stanęła na straży ogniska domowego. Dziękowała wciąż Matce Ostrobramskiej za ocalenie synów. Otoczyła ich opieką, miłością i doczekała się wnuków.

Zmarła w Szczecinie.

 

Tęsknię do ciebie

Gdym cię zostawił płaczącą
Za niedomkniętą bramą
nie przypuszczałem
Że tak będę tęsknił do ciebie Mamo
I były chwile samotne
i były płacze bez świadków
i były sny o tobie
i łzy po tobie Matko.
A gdy na przekór wszystkim złom,
wrócę do ciebie Mamo
Zbuduję wielki, jazny dom
I razem zamieszkamy.
I ogród przy nim będzie
i kwiatów moc w ogrodzie
a ja ci jabłek pełen kosz
przyniosę Mamo co dzień.
Już prędki koniec naszym łzom
Szczęście nadejdzie samo
Zbuduję wielki, jasny dom
Zbuduję szczęście Mamo!

Autornieznany. Wiersz napisanyn w obozie w lesie w Sieredniaskach, gdzie żołnierze AK pracowali przy wyrębie lasu.

Synowie Jerzy i Ignacy swej Matce

[Maria Ossowska 1892 - 1968; Jerzy Ossowski 1922 - 2009; Ignacy Ossowski 1924 - 1980]