NL    PL link    ENG link

Dowgwillo_kop

Witamyblok wit|blok witNazwiskoblok wit|blok witHerbblok wit|blok witGenealogiablok wit|blok witKoligacjeblok wit|blok witAlbumy i wspomnieniablok wit|blok witHonor i Ojczyzna
Zdjęcia bezdomneblok wit| blok witAktualnościblok wit|blok witWarto przeczytaćblok wit|blok witWarto zobaczyćblok wit|blok witŻołnierze Wyklęciblok wit|blok witMatki Polkiblok wit
Polskie Kresyblok wit|blok witLekcja historiiblok wit|blok witŚpiewnik wileńskiblok wit|blok witPolecane witrynyblok wit|blok witBiblioteka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Polskie ramię Kremla

WSI to swego rodzaju fenomen. Chyba najgroźniejsza ze struktur, które potrafiły niemal bez zmian przenieść się z PRL-u do III RP. Co więcej, ich wpływ po 1989 r. stał się nawet większy niż wcześniej. Jednak znacznie większy był stopień ich patologii. Wystarczy zauważyć, że ten „wywiad” nie potrafił od 1989 r. ująć ani jednego rosyjskiego agenta (!), natomiast odniósł znaczne sukcesy w wywieraniu wpływu na polityków i media czy też na polu afer gospodarczych. Sytuacja niespotykana chyba nigdzie na świecie.

Krótka historia WSI

Oficerowie tych służb próbowali tworzyć legendę na temat ich rzekomego patriotyzmu. Po 1989 r. dodali nawet w izbie pamięci eksponaty z 20-lecia międzywojennego. Ale fakty są brutalne. WSI były spadkobiercą Informacji Wojskowej. Stalinowskiej formacji stworzonej w Związku Sowieckim i kierowanej na początku przez zrusyfikowanych Polaków. Formacji równie okrutnej jak Urząd Bezpieczeństwa, odpowiedzialnej za więzienie, torturowanie i mordowanie od 1944 r. najlepszych i najodważniejszych Polaków. Ta poprzedniczka WSI dobiła tych niewielu, którym udało się przeżyć wojnę i którzy chcieli kontynuować walkę o Niepodległą.

To w niej rozpoczynał karierę, donosząc na kolegów z wojska, Wojciech Jaruzelski. Tam również, od represjonowania żołnierzy gen. Władysława Andersa, zaczynał droge w aparacie Czesław Kiszczak, by po 30 latach zostać szefem tych służb.

Właśnie pod jego kierownictwem w latach 70. i potem 80. Wojskowa Służba Wewnętrzna zaczęła się przekształcać, przyjmując coraz więcej cech tajnej policji politycznej. WSW odegrała znaczną rolę w rozbijaniu Solidarności, przygotowaniu stanu wojennego, a potem w walce z opozycyjnym podziemiem.

Była bardziej wojskową bezpieką niż profesjonalnym wywiadem. Więcej sukcesów odnosiła w walce z własnym społeczeństwem – przeciwnikiem zdecydowanie bardziej bezbronnym – niż z innymi służbami. Najbardziej znany sukces WSW w latach 70., tzw. afera „Żelazo”, polegała na zorganizowaniu serii kryminalnych napadów rabunkowych na Zachodzie, aby podreperować upadający gierkowski budżet.

Była to jednak tylko przygrywka do „matki wszystkich afer”, czyli sprawy FOZZ-u w latach 80. W ogóle okres zmiany ustroju to czas żniw dla służb wojskowych. Miały one – jak wiele na to wskazuje – walny udział w przeprowadzeniu tzw. transformacji. W wydanej właśnie ich historii – „Długie ramię Moskwy” – Sławomir Cenckiewicz opisuje, jak wpadł na trop związków z wojskową bezpieką Stanisława Cioska, drugiego obok Kiszczaka najważniejszego architekta Okrągłego Stołu.

Trzecią RP, do której w dużej mierze posiadały prawa autorskie, służby traktowały przez wiele lat wręcz jak własne podwórko. Afera FOZZ-u dała im ogromny kapitał założycielski, z którego powstał zapewne niejeden obecny dziś na rynku koncern. A po eliminacji Michała Falzmanna, który wykrył aferę, i Waleriana Pańko, szefa Najwyższej Izby Kontroli, który chciał ją nagłośnić, przez wiele lat pozostawała całkowicie bezkarna. Zresztą do dziś wyszła na jaw tylko częściowo.

Rzeczpospolita służb

Raport z weryfikacji WSI zdołał ujawnić część, zapewne niewielką, ich nielegalnych działań, godzących w odbudowywaną z trudem niepodległą Polskę. To, czego się dowiedzieliśmy, wystarcza jednak, by zobaczyć, jak poważnym zagrożeniem dla Polski były te służby, będące przecież do niedawna narzędziem sowieckiej dominacji. O ich prawdziwej lojalności najlepiej świadczy przekazanie w ostatniej chwili, w 1989 r., zmikrofilmowanych akt służbom rosyjskim. To w tym geście zapewne należy się doszukiwać późniejszych powodów zaskakujących decyzji niektórych polityków, np. podpisywania niekorzystnych dla Polski kontraktów gazowych.

Na początku lat 90. agentura WSI obejmowała ponad 10 tys. współpracowników. WSI werbowały agentów wśród dziennikarzy i polityków. Prowadziły nielegalne operacje wewnątrz mediów i partii. W raporcie opisano część działań rozbijających środowiska polityczne w latach 90. Są to m.in. działania przeciw Porozumieniu Centrum, które trwały do 2001 r., gdy TVP wyemitowała zainspirowany przez WSI film „Dramat w trzech aktach"; operacje, mające na celu dyskredytację niektórych polityków przez inspirowane artykuły prasowe; czy operacje, takie jak „PACZKA” realizowana za pośrednictwem fundacji „Pro Civili", inwigilacji i dyskredytacji polityków „wrogich wobec Rosji” i krytykujących nasycenie agenturą rosyjską polskich służb państwowych.

Istnieją też mocne poszlaki, że WSI z powodzeniem kreowały własne formacje polityczne. Doradcy Samoobrony – płk Marek Mackiewicz i płk Lech Szymański – byli funkcjonariuszami elitarnego Oddziału Y.

WSI oplatały też państwo korupcyjną siecią firm krzaków, które m.in. dostawały lukratywne kontrakty na wyposażenie armii. Za aferą paliwową, największą rozmiarami w III RP, stali oficerowie WSI. Jednocześnie służby nie robiły nic, aby przeciwstawić się realnym planom wrogiego przejęcia polskiego przemysłu naftowego przez spółki rosyjskie.

Tworzono sieci agencji towarzyskich i firm ochroniarskich, wykorzystywanych do zbierania kompromitujących informacji.

Być może największe sukcesy WSI odniosły w zakresie kontroli nad mediami. Komisji Likwidacyjnej udało się dotrzeć do informacji o 115 agentach w środowisku dziennikarskim, głównie w telewizji. Wpływy służb sięgały do kierownictwa TVP i telewizji prywatnych. Łatwo sobie wyobrazić, jakie możliwości kształtowania opinii publicznej stwarzała taka sytuacja...

Autor: Artur Dmochowski, | Źródło: Gazeta Polska Codziennie