NL    PL link    ENG link

Dowgwillo_kop

Witamyblok wit|blok witNazwiskoblok wit|blok witHerbblok wit|blok witGenealogiablok wit|blok witKoligacjeblok wit|blok witAlbumy i wspomnieniablok wit|blok witHonor i Ojczyzna
Zdjęcia bezdomneblok wit| blok witAktualnościblok wit|blok witWarto przeczytaćblok wit|blok witWarto zobaczyćblok wit|blok witŻołnierze Wyklęciblok wit|blok witMatki Polkiblok wit
Polskie Kresyblok wit|blok witLekcja historiiblok wit|blok witŚpiewnik wileńskiblok wit|blok witPolecane witrynyblok wit|blok witBiblioteka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dlaczego wybuchło powstanie

[Artykuł Wojciecha Jasińskiego, który ukazał się w grudniu 2009 roku w biuletynie Koła Przyjaciół Ostroga nad Horyniem.]

W tym roku minęło 65 lat od dnia wybuchu powstania warszawskiego. Już ponad pół, wieku od tamtej hekatomby krwi i łez, ich strumienie płyną przez naszą umęczoną ziemię i na pewno nieprędko wsiąkną w polskie serca. Po powstaniu pozostała ciągle jeszcze żywa pamięć oraz ważkie pytania, dziś już retoryczne: czy było potrzebne, kto je wywołał i po co? W tą sierpniową rocznicę spróbuję, odpowiedzieć na powyższe pytania.

Moim zdaniem pod koniec lipca 1944r. europejska sytuacja polityczno-wojskowa wymusiła wybuch sierpniowego powstania Jestem przekimany, że gdyby Komenda Główna Armii Krajowej nie dała rozkazu zaatakowania niemieckiego garnizonu Warszawy, to powstanie wypuchłoby spontanicznie. Taka alternatywa byłaby niewątpliwie dużo gorsza, niż tamta z sierpnia 1944r. kiedy w ramach operacji "Akcja Burza"* Armia Krajowa przy wsparciu Armii Czerwonej zdobyła okupowane przez Niemców Wilno o Lwów i gdy Sowieci "uhonorowali" to zwycięstwo aresztowaniem polskich oficerów, stało się oczywiste, nawet dla wieIu ideowych komunistów, że żadne uczciwe porozumienie z katyńskimi mordercami nie wchodzi w rachubę.

W tamtych ponurych dniach prawie wszyscy Polacy pokładali swoje nadzieje w zachodnich sojusznikach Rzeczypospolitej, bez ograniczeń ufali ich słowom i zapewnieniorn. Ta ślepa wiara Polaków bazowała między innymi, na nieznajomości intelektualnej zagadki: co korzystniejsze dla zniewolonej Polski - być wrogiem Anglii, czy jej przyjacielem? Poprawna, historycznie uzasadniona odpowiedź jest wprawdzie niezgodna z zasadami logiki formalnej, ale poświadczona doświadczeniem: lepiej być wrogiem Anglosasów niż ich przyjacielem, bowiem wroga mogą niekiedy usiłować przekupić, a przyjaciela prędzej czy później sprzedadzą za judaszowe srebrniki.

Kierownictwo Polskiego Państwa Podziemnego już od chwili przekroczenia przez Sowietów przedwrześniowej granicy polskiej, działało pod nieustanną presją akowskich żołnierzy i całego społeczeństwa Warszawy. Dowództwo Armii Krajowej było również w pełni świadome możliwości sowieckiej prowokacji. Radio Moskwa usilnie nawoływało do walki z Niemcami. W przeddzień wybuchu powstania niejaki płk Skokowski, dowódca Polskiej Armii Ludowej organizacji złożonej przeważnie z sowieckich konfidentów, ogłosił, że Dowództwo AK w panice uciekło z Warszawy, przyszłego pola bitwy.

Decyzja o rozpoczęciu walki z Niemcami zapadła w Warszawie w dniu 31 lipca o godzlnte 18.00 na zebraniu najważniejszych przywódców podziemnego państwa i Armii Krajowej. Decyzję tą niektórzy historycy kwalifikują jako zbyt pośpieszną. Usprawiedliwiają obawą zestresowanych członków kierownictwa tajnego państwa przed niespodziewanym wkroczeniem sowieckich czołgów do stolicy. Powszechnie zarzuca się Stalinowi, że świadomie nie udzielił pomocy walczącej Warszawie, co czerwoni ludobójcy usprawiedliwiają stratami, które Armia Czerwona poniosła w lipcu 1944 r., jak i wydłużeniem się linii komunikacyjnych, co negatywnie odbiło się na ciągłości zaopatrzenia przede wszystkim w amunicję i paliwo. W konsekwencji tego czerwone wojska nie byłyby w stanie sforsować Wisły, tym bardziej, że Niemcy na dwa dni przed wybuchem powstania zdołali już opanować panikę, jaka zaczęła się wkradać w szeregi Wehrmachtu.

Po zmasowanych uderzeniach sowieckich sił pancernych na prawym brzegu Wisły, argument ten, moim zdaniem ma wątpliwą wartość, jako że Stalin z istniejących jeszcze rezerw skierował znaczne siły na Przełęcz Dukielską, która w tym czasie nie była ważnym teatrem wojny. Osobiście jestem zdania, że termin wybuchu powstania został wybrany co najmniej dwa dni za późno, co nie pozwoliło wykorzystać częściowego rozprzężenia żelaznej dyscypliny Wehrmachtu oraz stanu pospiesznej ewakuacji niemieckiej administracji miasta. Również godzina wybuchu - 17.00 była nieodpowiednia, ponieważ praktycznie wykluczała nie zbędne w takich sytuacjach utajnienie przygotowań do natarcia. Uważam, że natarcie powstańców powinno było nastąpić o świcie.

W sierpniu 1944 r. Paryż, pod niektórymi względami, znalazł się w sytuacji podobnej do tej, która przypominała los naszej stolicy. W Paryżu wybuchło powstanie, do którego zachętą były wydarzenia w Normandii i pośpieszny marsz wojsk alianckich na południe. Zgodnie z planami Hitlera stolica Francji miała być w połowie wysadzona w powietrze. Miny i ładunki kruszące były już pozakładane. Na szczęście do zniszczenia Ville Lumiere - Miasta Swiatła nie doszło, w dużej mierze dzięki sabotowaniu rozkazu Führera przez niemiecką komendę miasta. Garnizon niemiecki dowodzony przez generała von Choltitza zachował się w tamtych dniach biernie . W tych warunkach czołgi dywizji generała Leclerca spieszące na pomoc walczącym powstańcom, wśród których było wielu Polaków, wbrew rozkazom Eisenhowera (naczelnego dowódcy aliantów w Europie) dotarły do bram Paryża w porę. Stolica europejskiej cywilizacji ocalała dla Francji i całego świata dzięki nieposłuszeństwu francuskiego patrioty, rozkazem amerykańskiego businessmana w mundurze.

Można śmiało powiedzieć i napisać, że Hitler miał te same zamiary w stosunku do Warszawy co do Paryża . Gdyby więc 1 sierpnia owego pamiętnego 1944 r. żołnierze Armii Krajowej nie chwycili w Warszawie za broń, to miasto zostałoby i tak zrównane z ziemią, a jego mieszkańcy zamiast w walce zginęliby w obozach niemieckich katowniach. Nie można sobie bowiem wyobrazić, aby hitlerowcy zdecydowali się pozostawić wielkie, wrogie miasto na linii frontu. Można sobie natomiast wyobrazić, że w przypadku zaniechania walki zbrojnej, polskie straty w ludziach byłyby nieco mniejsze niż to miało miejsce w miesiącach walki. Nie jest jednak wykluczone, że byłyby dużo większe. Reasumując wszystko, co napisałem w tym artykule, jestem przekonany, że los Warszawy został przesądzony na polu bitwy i w gabinetach polityków już pod koniec lipca 1944 r.

W. Jasiński

* Akcja "Burza" – akcja wojskowa zorganizowana i podjęta przez oddziały Armii Krajowej przeciw wojskom niemieckim, w końcowej fazie okupacji niemieckiej, bezpośrednio przed wkroczeniem Armii Czerwonej, prowadzona w granicach II Rzeczypospolitej. Trwała od 4 stycznia 1944, kiedy wojska radzieckie przekroczyły na Wołyniu granicę polsko-radziecką z 1939, do stycznia 1945.