NL    PL link    ENG link
 


Dowgwillo_kop

Witamyblok wit|blok witNazwiskoblok wit|blok witHerbblok wit|blok witGenealogiablok wit|blok witKoligacjeblok wit|blok witAlbumy i wspomnieniablok wit|blok witHonor i Ojczyzna
Zdjęcia bezdomneblok wit| blok witAktualnościblok wit|blok witWarto przeczytaćblok wit|blok witWarto zobaczyćblok wit|blok witŻołnierze Wyklęciblok wit|blok witMatki Polkiblok wit
Polskie Kresyblok wit|blok witLekcja historiiblok wit|blok witŚpiewnik wileńskiblok wit|blok witPolecane witrynyblok wit|blok witBiblioteka

 

 

 


Monachium 1938Wstęp do planowanej agresji Hitlera. Podpisanie układu w Monachium 1938r. przez premierów Anglii, Francji i Włoch.

 

 

Jozegf Beck 1939Przemówienie ministra spraw zagranicznych Józefa Becka
w sejmie 5 maja 1939 r.
"My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką ceną"

Czy mogło być inaczej

Dla mnie zawsze było co najmniej dziwne, że mężowie stanu oświeconego Zachodu do września 1939 roku nie wierzyli w wybuch drugiej wojny światowej, chociaż Hitler praktycznie nie krył się z zamiarem ustanowienia niemieckiej hegemonii w Europie.

Ludziom, takim jak ja tj. "nieuczonym w piśmie" wydaje się, że dla uświadomienia sobie hitlerowskiej wizji przyszłości powinna wystarczyć lektura "Mein Karnpf"(1). Ciśnie slę - też na usta pytanie: czyżby tą cudowną księgę czytywali tylko członkowie SA(2) i SS(3)?

Takich dziwnych, niepojętych zjawisk w międzywojennym dwudziestoleciu, w czasie wojny i tuż po jej zakończeniu było więcej. Pozwolę sobie przypomnieć kilka z nich.

Wyżej wymienieni, ubodzy duchem prostaczkowie, nie mogą również pojąć jak to się stało, że Stalin, który legitymował się nieukończeniem niższego seminarium duchownego w Teheranie i Jałcie owinął do okoła swojego małego palca zachodnich polityków, absolwentów takich uczelni jak Oxford, czy Cambridge.

Dla przeciętnego europejskiego zjadacza komiśniaku jest również niepojęta ślepota sztabów generalnych Francji i Anglii, które nie dostrzegły metamorfozy sztuki wojennej, autorstwa niemieckich generałów. Osiwieli w bojach francuscy oficerowie najwyższego szczebla dowodzenia przeżuwając, przez dwadzieścia lat, zjełczałe doświadczenia pierwszej wojny światowej nie zauważyli agonii doktryny wojny pozycyjnej. Większość starszych panów z francuskiego sztabu była przekonana, że następna wojna, tak jak w latach ich młodości będzie toczyła się w okopach.

Budowa Linii Maginota tak zaabsorbowała Francuzów, że nie dostrzegli niemieckich czołgów hasających po poligonach
ZSRR, państwa zaprzyjaźnionego w tamtych latach z Republiką Weimarską.

Polski wywiad informował francuskich sojuszników nie tylko o obecności niemieckich oddziałów pancernych nad Wołgą, ale i o przebiegu ćwiczeń podporządkowanych doktrynie wojny dynamicznej. Naczelne dowództwo armii francuskiej z pogardliwą wyższością lekceważyło ostrzeżenia ubogiego sojusznika, a memoriały takich oficerów jak de Gaulle odkładało ad akta, albo i do kosza.

Żeby było jeszcze dziwniej i śmieszniej, to Hitler wystawił Wehrmacht - najsilniejszą armię tamtych lat, której zadaniem było raz na zawsze wykorzenić demokrację, za pieniądze pożyczone w amerykańskich bankach. Zarówno politycy jak i wojskowi Zachodu nie wierzyli, że hitlerowskie Niemcy podejmą ryzyko wojny dwufrontowej.

Tymczasem Berlin dobrze wiedział, iż Francuzi nie będą chcieli umierać za Gdańsk i że Linia Maginota jest dziurawa, a Wielka Brytania nie przygotowana do wojny. Wojsko Polskie zaś może stawić tylko krótkotrwały opór pancernym i zmechanizowanym dywizjom oraz potężnemu lotnictwu Niemiec. Nie potrzeba więc było liczyć się z długotrwałą kampanią dwufrontową.

Sądzę, że w tym punkcie moich rozważań mogę sobie pozwolić na niedyskretne pytanie: dlaczego nie wiedziały o tym wszystkim sztaby sojuszniczych armii? Polska wciśnięta między Rzesze Niemiecką i Związek Sowiecki była zagrożona
powtórną utratą niepodległości.

W tej sytuacji II Rzeczpospolita miała trzy możliwości:
1) Przyjęcie warunków Niemiec co nieuchronnie wiązałoby się z utratą suwerenności oraz co najmniej Pomorza i Śląska. Taka alternatywna była dla społeczeństwa polskiego nie do przyjęcia.
2) Poprosić o "pornoc" Rosję, co wiązałoby się z koniecznością wyrażenia zgody na wprowadzenie Armii Czerwonej do Polski. Konsekwencją tego byłoby wcielenie całego kraju do Związku Sowieckiego np. w charakterze 17 republiki. Ubocznym efektem przyjęcia "przyjaźnie wyciągniętej dłoni pierwszego państwa wyzwolonych robotników i chłopów" byłyby masowe deportacje i mordy, oraz powszechna nędza.
3) Pozostała więc trzecia alternatywa: przyjąć angielskie gwarancje, wziąć na siebie pierwsze niemieckie uderzenie i cofając się na Wschód oczekiwać niezwłocznego zbrojnego wsparcia sojuszników.

Niecierpliwie oczekiwana pomoc nie przyszła i przyjść nie mogła, bo nasi wątpliwi przyjaciele: Francja i Anglia, w 1939 roku, nie mieli zamiaru wywiązać się ze swoich zobowiązań w stosunku do słabego sprzymierzeńca.

Rząd II Rzeczypospolitej zarówno przeceniał moc swoich sił zbrolnych jak i niedoceniał przewrotności i cynizmu przywódców Wielkich Demokracji Zachodu. Niezwłocznie i bez wahania niczym tonący brzytwy, chwycił przyjazne dłonie Zachodnich pseudosojuszników.

Ten brak rozeznania w sytuacj i, paradoksalnie okazał się korzystny dla Polski, ponieważ wybrano zdecydowanie najlepszą alternatywę. Oddanie Rzeczypospolitej Stalinowi w pacht było mimo wszystko lepsze dla jej obywateli niż wcielenie do ZSRR.

Oprócz tego sprawa polska dzięki suwerenności PRL, mimo jej ograniczonośc i stała się niejako automatycznie sprawą europejską.

Tym, którzy przeżyli bolesny zabieg wdrażania socjalizmu nie trudno wyobrazić sobie, co by spotkało Polaków gdyby byli
sojusznikami pokonanych Niemiec. A wojny w żadnym przypadku wygrać nie mogli, ponieważ Amerykanie, jak dzisiaj wiadomo, mieliby dużo wcześniej od Niemiec broń atomową. W tej sytuacji moglibyśmy najwyżej wysłuchać elukubracji Roosevelta i Churchila, którzy zawsze mieli pełne usta wyświechtanych sloganów o wolności, prawach człowieka i czego tam jeszcze.

Wyliczając dziwne wydarzenia, które miały miejsce w międzywojennymdwudziestoleciu w czasie wojny oraz po jej zakończeniu przypomnę o mrocznej tajemnicy śmierci gen. Sikorskiego, do dzisiejszego dnia dobrze ukrytej w tajnych archiwach angielskich i rosyjskich.

Ciśnie się też na usta pytanie, czy był w histońi przypadek, aby państwo, członek zwycięskiej koalicji, po wojnie straciło, tak jak Polska ponad 70.000 km2 swojego terytorium?

W odpowledzl na tytułowe pytanie mówię: nie, nie mogło być inaczej; moim zdaniem musiało być tak jak było, między innymi dlatego, że w popchnięciu Europy w otchłań totalnej wojny były zainteresowane nie tylko i wyłącznie hitlerowskie Niemcy.

Wojciech Benon Jasiński





1. "Mein Kampf" - "Moja Walka ". Książka Hitlera - "biblia" hitlerowców .
2. SA . - skrót; Sturmabteilung; hitlerowska organizacja polityczno - paramilitarna.
3. SS - skrót od Schutzstaffel: hitlerowska organizcja polityczno - paramilitarna.