NL    PL link    ENG link

Dowgwillo_kop

Witamyblok wit|blok witNazwiskoblok wit|blok witHerbblok wit|blok witGenealogiablok wit|blok witKoligacjeblok wit|blok witAlbumy i wspomnieniablok wit|blok witHonor i Ojczyzna
Zdjęcia bezdomneblok wit| blok witAktualnościblok wit|blok witWarto przeczytaćblok wit|blok witWarto zobaczyćblok wit|blok witŻołnierze Wyklęciblok wit|blok witMatki Polkiblok wit
Polskie Kresyblok wit|blok witLekcja historiiblok wit|blok witŚpiewnik wileńskiblok wit|blok witPolecane witrynyblok wit|blok witBiblioteka

 

 

 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Akcja "Pekin" - okrętów wojennych polskiej marynarki

W ciepły, słoneczny dzień 30 sierpnia 1939 r. o godzinie 12:50 z wieży sygnałowej Dowództwa Floty na Oksywiu podano rozkaz: "wykonać Pekin". Dowódca dywizjonu, złożonego z trzech kontrtorpedowców ORP - "Błyskawica", "Grom" i "Burza", komandor por. Roman Stankiewicz niezwłocznie zarządził odprawę dowódców jednostek na pokładzie "Błyskawicy" okrętu flagowego.

Była punktuainie 14:15 kiedy okręty dywizjonu podniosły kotwice i z redy Oksywia wyszły na wody Zatoki Gdańskiej.

Dywizjon z dużą szybkością okrążał Półwysep Helski. Z kominów unosiły się gęste kłęby dymu, które przy lekkiej bryzie 6 tworzyły szczelną kurtynę, osłaniając kontrtorpedowce od strony Gdańska, uniemożliwiając Niemcom dokładną obserwację ruchów polskich jednostek.

Wiedzione przez okręt flagowy, kontrtorpedowce płynęły w szyku torowym wzdłuż północnego brzegu Helu. Na wysokości latarni morskiej Rozewie dywizjon zmniejszył szybkość i zbliżył się do niej na odległość sygnalizacyjną. Spodziewano się jeszcze rozkazów Dowództwa Floty, które wobec konieczności zachowania ciszy radiowej, mogły być przekazane tylko kodem flagowym. Ale Rozewie milczało. Dywizjon wziął więc kurs na Szwecję, a jego dowódca dał polecenie powiadomienia załóg o treści rozkazu "Pekin".

Kierownictwo Marynarki Wojennej podjęło trudną decyzję jedyną rozsądną, w aktualnej sytuacji politycznej: dywizjon miał opuścić Bałtyk i schronić się w Anglii.

kmd Akcja Pekin 1
Komandor por. Roman Stankiewicz
Akcja "Pekin": widok z rufy ORP Błyskawica na ORP Grom i ORP Burza

 

Załogi przyjęły rozkaz opuszczenia ojczystych wybrzeży z poczuciem winy. Niektórzy z pośród około 500 marynarzy byli skłonni podejrzewać dowództwo Wojska Polskiego o tchórzostwo, a nawet zdradę.

Gdy okręty oddaliły się od południowego brzegu Bałtyku poza zasięg widzialności, wzięto kurs na Bornholm, aby wymknąć się spod niemieckiej obserwacji. Manewr ten niestety nie powiódł się, bo niemiecki okręt podwodny "U31", patrolujący wybrzeże, w odległości około 30 mil morskich na północ do Rozewia, niezauważony przez załogi naszych okrętów, dostrzegł dywizjon i przez radio powiadomił o tym swoje dowództwo. Nieco później nasze okręty spotkały niemiecki statek pasażerski obsługujący linię wschodniopruską.

Na wodach Bornholmu polski dywizjon natknął się w nocy na duży żaglowiec kotwiczący w odległości kilkunastu mil od brzegu. Był to najprawdopodobniej jeden z handlowych żaglowców "Eriessona". Teraz kontrtorpedowca czekał jak się wtenczas wydawało najtrudniejszy odcinek rejsu; przejście przez zawsze ruchliwe cieśniny duńskie, jako że kanał Kiloński z oczywistych względów nie wchodził w rachubę. Z Bałtyku dywizjon mógł wydostać się na Morze Północne trzema drogami przez Mały Bełt, Wielki Bełt i Sund. Z drogi przez Mały Bełt komandor por. Stankiewicz zrezygnował ze względu na to, że jego tor wodny biegł zbyt blisko lądu. Pozostawały więc tylko Wielki Bełt i Sund. Ostatecznie dywizjon wszedł na wody Sundu, ponieważ Wielki Bełt miał długi tor wodny ciągnący się w pobliżu brzegów i liczne wyspy. Forsowanie takiej cieśniny jak Sund nocą w epoce, która nie znała radaru, wymagało prowadzenia bardzo dokładnej nawigacji, z tego trudnego zadania, ówczesny oficer nawigacyjny flagowego okrętu kpt. mar. Antoni Tyc, wywiązał się z powodzeniem.

Między latarniowcem Falsterer, a wyspą Saltholm miało miejsce groźne spotkanie, jak oceniano, z dwoma okrętami, które wychodziły z cieśnin. Były to niewątpliwie okręty wojenne, płynęły bowiem zaciemnione i w szyku torowym, a ich burtowe światła pozycyjne były usytuowane przed topowymi, Polacy przypuszczali, że są to okręty duńskie, najprawdopodobniej torpedowiec i kanonierka.

Mimo, że nie sądzono, aby to mogli być Niemcy, ciągle jeszcze tylko potencjalni przeciwnicy wojenni, to na Polskich okrętach wszystkie działa i wyrzutnie torpedowe przygotowano do otworzenia ognia. W panujących ciemnościach oba zespoły minęły się i wkrótce straciły z oczu.

Dopiero wiele lat później dowiedzieli się marynarze dywizjonu, że z 30 na 31 sierpnia 1939 roku o godz. 23:40, a więc na krótko przed godziną wojny, napotkali niemiecką eskadrę złożoną z lekkich krążowników: " KöIn" i "Königsberg" oraz niszczyciela Z2 typu "Lebe recht ", "Maasz".

Z dostępnych szlaków Sundu dowódca dywizjonu obrał trudniejszy, jego wschodnią odnogę Flintrinne.

Dywizjon nie napotkał po drodze duńskich okrętów wojennych, jedynie jeden z reflektorów brzegowych jakiś czas natrętnie dopytywał się "What Shlp?". Oczywiście pytanie pozostało bez odpowiedzi.

Rano 31 sierpnia polskie okręty dostrzegły duńsk i samolot wojskowy, który towarzyszył im przez kilka godzin. Nieco później dywizjon spotkał szwedzki kontrtorpedowiec typu "Klas Horn". Szwedzki okręt patrolujący swoje wody terytorialne nie zbliżał się do polskich okrętów.

Około południa dywizjon na trawersie latarni morskiej Skagen minął duński statek pasażerski. Pasażerowie wylegli na pokład i entuzjastycznie pozdrawial i polskie okręty.

Nieco później, zaledwie kilkanaście mil za Skagen, dywizjon spotkał dwa niemieckie samoloty, które w odległości 6000 - 8000 metrów od niego krążyły po kursach równoległych. Po kilku godzinach oba te samoloty zastąpiła inna para. W nocy obserwował dywizjon tylko jeden samolot. Zręczny manewr polegający najpierw na obraniu kursu północnego, a od brzegów Norwegii skierowanie się w głąb Morza Północnego, pozwolił polskim o krętom zgubić niemieckich obserwatorów.

Niektórzy niemieccy historycy drugiej wojny światowej twierdzą dzisiaj, że okręt podwodny "U19" wysłany na przypuszczalną trasę przejścia polskiego dywizjonu kontrtorpedowców ze Skagerraku do wybrzeży Anglii, miał go zauważyć wieczorem 31 sierpnia. Niemcy podobno nie zaatakowali polskich okrętów ponieważ wojna jeszcze nie wybuchła.

Rano 1 września 1939 r., o godzinie 7:00 załoga dywizjonu dowiedziała się przez głośniki pokładowe, o rozpoczęciu przez Niemców działań wojennych przeciwko Polsce.

Około południa nadleciał samolot z brytyjskiej służby przybrzeżnej. Świadczyło to, że dywizjon znalazł się w zasięgu potężnych ramion Królewskiej Marynarki Wojennej Wielkiej Brytanii.

Tego samego dnia na kilka minut przed godz. 13:00 w odległości 30 mil morskich od wyspy May Island, leżącej u wejścia do zatoki Firth of Forth - bazy floty angielskiej, dywizjon spotkał dwa oczekujące go angieiskie kontrtorpedowce HMS "Wanderer" i "Wallace".

Akcja "Pekin" została pomyślnie zakończona. Dywizjon stał się zalążkiem nowej, silniejszej niż przed wojną Polskiej Marynarki Wojennej.

Jej okręty zaniosły naszą banderę na morza i oceany, świadcząc że: Jeszcze Polska nie zginęła.

W.Jasiński

"Błyskawica" - Niszczyciel

Dane taktyczno-techniczne

Budowa rozpczęta 1.10.1935, wodowanie 1.10.1937

ORP Blyskawica

Wyporność normalna (1937): 2144 t
Długość: 114 m
Szerokość: 11,3 m
Zanurzenie: 3,3 m
Napęd: 2 zespoły turbin parowych o mocy 54 000 KM; 3 kotły Admiralicji;
2 śruby
Prędkość: 39,6 węzłów
Zasięg: 2000 Mm przy 15 w.
Uzbrojenie (1945): 8 dział kal. 102 mm
4 działa plot. kal. 40 mm
4 działa plot. kal. 20 mm
4 wyrzutnie torpedowe kal. 533 mm
bomby głębinowe
Załoga: 192