Dowgwillo_kop

Witamyblok wit|blok witNazwiskoblok wit|blok witHerbblok wit|blok witGenealogiablok wit|blok witKoligacjeblok wit|blok witAlbumy i wspomnieniablok wit|blok witHonor i Ojczyzna
Zdjęcia bezdomneblok wit|blok witAktualnościblok wit|blok witWarto przeczytaćblok wit|blok witWarto zobaczyćblok wit|blok witŻołnierze Wyklęciblok wit|blok witMatki Polkiblok wit
Polskie Kresyblok wit|blok witLekcja historiiblok wit|blok witŚpiewnik wileńskiblok wit|blok witPolecane witrynyblok wit|blok witBiblioteka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rodzina Żołnierów

Do rodziny tej należała moja Babcia Katarzyna Dowgwiłło (1915-1977). Jej ojciec Sylwester Żołnier zmarł krótko przed jej narodzinami w niewyjaśnionych okolicznościach. Miało to miejsce w Moskwie, gdzie rodzina szukała schronienia (prawdopodobnie) przed frontami I wojny światowej.
Według przekazów ustnych Sylwester i jego małżonka Eudokia z domu Pawłowska mieszkali w Wilnie i mieli dziesięcioro dzieci. Niestety tylko pięcioro z nich jest nam znamych z imienia, o dwóch następnych możemy tylko powiedzieć że byli to chłopcy, a o pozostałych trzech żadne informacje się nie zachowały.
Żołnierowie byli zawsze rodziną pobożną i byli wyznawcami prawosławia [starowiercami - wyznania powstałego w wyniku rozłamu rosyjskiego kościoła prawosławnego w XVII wieku]. Większość z nich została pochowana na cmentarzu starowierców na wileńskim Ostrym Końcu. Niestety nie mam jakichkolwiek kontaktów, żródeł informacji z tego miejsca pochówku.
Możliwe też, że Żołnierowie z powodu prześladowań religijnych znaleźli się w Wilnie na przełomie XVIII i XIX wieku.

 

Eudokia Zolnier  
Eudokia Żołnier z.d. Piotrowska (ok.1880-ok.1942) małżonka Sylwestra. Prawdopodobnie zdjęcie zrobione w latach 1910-1920.
 

 

Niestety drzewo genealogiczne rodziny Żołnierów wymaga wielu uzupełnień.

1 - Nikifor Żołnier
1.1 - Sylwester (przed 1880 - 1915) x Eudokia Szymonowa Piotrowska (c. 1880 - c. 1942 Wilno)
1.1.1 - Raisa (? - c.1980) Ryga
1.1.1.1 - Tamara
1.1.1.1.1 - Olga
1.1.1.1.1.1 - Lena
1.1.1.1.1.1.1 - Denis (30.6.1986)
1.1.2 - Aleksander (Alosza) x ?; Wilno
1.1.2.1 - Bronisława
1.1.2.1.1 - Rimka
1.1.2.1.1.1 - córka
1.1.3 - Michał Dimitri Wilno
1.1.3.1 - Katia x Jonas
1.1.3.1.1 - Alik
1.1.3.2 - Wołodia x Faina
1.1.3.2.1 - Tania
1.1.3.2.2 - Wołodia
1.1.4 - Grigorij [zginął w wypadku samochodowym] x Marusia
1.1.5 - syn [zmarł młodo od ukąszenia węża]
1.1.6 - syn x Marusia
1.1.7 - Borys (12.7.1906 - ?)*1
1.1.8 - ?
1.1.9 - ?
1.1.10 - Katarzyna (24.8.1915 Moskwa - 29.1.1977Szczecin) x Jan Dowgwiłło (10.2.1908Wilno - 23.8.1970 Szczecin)
1.1.10.1 - Arkadiusz (11.8.1935 - 26.7.2015)
1.1.10.2 - Mirosława Bronisława (9.1.1938)
1.1.10.3 - Bożena Anna (11.3.1947)

 

*1 - w zapisie chrztu podano, że rodzice mieszkali w powiecie lidzkim i w gminie Różanka (kilka kilometrów na południe od Szczuczyna) obecnie Białoruś.


 

WSPOMNIENIE Z POBYTU W WILNIE

Był sierpień 1979 roku. Na specjalne zaproszenie rodziny Arka mieszkającej w Wilnie, wtedy Litewskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej, pojechaliśmy do Wilna.
Po przyjeździe musieliśmy osobiście zameldować się w biurze „Abup” i wypełnić specjalne formularze.
Gościny udzielił nam wujek Arka – Dymitr Żołnier z rodziną. Odwiedziliśmy również drugiego wujka – Aloszę. Jego żona Bronisława /Litwinka/ świetnie mówiła i pisała po polsku, gdyż chodziła przed wojną do polskiej szkoły. Twierdziła, że Adam Mickiewicz był Litwinem i litewskim poetą
a ja uważałam, że polskim, ponieważ pisał po polsku.
Mieliśmy okazję poznać rodziców Bronisławy. Byli Litwinami i mieszkali w domku pomalowanym na zielony kolor z brązem i żółcią. Właśnie z tego domu w 1945 roku odjeżdżał Arek z rodzicami do Polski. Staruszka pamiętała go jako chłopca z grzywką i w krótkich spodenkach.
Obydwoje wujostwo w porównaniu do młodego pokolenia wyróżniało się wysoką kulturą. Rozmowa z Nimi była wielką przyjemnością.
Prowadzili smakowitą kuchnię. Szczególnie wujek Dymitr uraczył nas wspaniałymi potrawami własnoręcznie przyrządzanymi /pieczone ziemniaczki, kaczka z jabłkami, pieczona wieprzowina itp./
Przesiąknięci polską kulturą, ogromnym przywiązaniem do miasta, mimo rosyjskiego pochodzenia świetnie mówili po polsku, znali polską literaturę
i polskie piosenki. Trafnie oceniali sowiecką rzeczywistość. Szczególnie miło wspominam ciocię Marusię /żonę Griszy/. Nigdy nie przyjęła litewskiego dowodu osobistego. Przypominała urzędnikom, że urodziła się w Polsce a nie na Litwie, w Wilnie a nie w Vilniusie.
Marusia, na wpół niewidoma, ugościła nas wspaniałymi kołdunami i sybirską wódką.. Posługiwała się wyjątkowym słownictwem „josz twoja kapusta”, „gawrju”, „josz twój klosz”. Trudno było od razu Ją nie pokochać.
Będąc w Wilnie chodziliśmy śladami Katarzyny i Jana Dowgwiłłów /rodziców Arka/. Odnajdywaliśmy domy, w których mieszkali, restauracje i kawiarnie, w których chętnie przebywali.
Zajrzeliśmy do jednej z nich, aby zobaczyć wystrój wnętrza. Pilnujący wejścia krzyknął:
- A wy kuda? Nazad!
- Ot, kultura – pomyślałam.
Ale szampanskoje z konfietkami podawali smaczne.
Zauważyłam, że katedra wileńska nie była udostępniona wiernym. Odbywały się tam koncerty i wystawy.
Życie mieszkańców Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej nie było łatwe. Również przyjezdni „innostrancy” napotykali na szereg trudności. Wielkim problemem było dla nas wykupienie biletów powrotnych z Wilna do Polski. Na dworcu kolejowym tłum ludzi. Arek „zorganizował” ich i utworzył listę oczekujących – mieliśmy numer 85. Stał w kolejce od godz. 20:00 do 1:00 w nocy, wymienił go kuzyn Włodzimierz, który stał w kolejce do godz.7:00 a potem Arek do 14:00.
A w pociągu w drodze powrotnej panowała bardzo ciężka atmosfera z powodu strachu pasażerów przed kontrolerami i nieufności wobec siebie. Jeszcze wszystko może się zdarzyć! Mogą nałożyć karę, zabrać prezenty, wyprowadzić z pociągu. Opiekunka wagonu ordynarna, pokazuje pasażerom kto tu rządzi. Dopiero po przejechaniu granicy, gdy znaleźliśmy się po stronie polskiej atmosfera nagle zmieniła się. Ludzie głośno odetchnęli i zaczęli swobodniej rozmawiać. Nawet opiekunka wagonu uśmiechnęła się i zrobiła się bardziej ludzka.
Arkadiusz odwiedził swoje rodzinne miasto po 34 latach. Był bardzo wzruszony. Pozostanie nam w pamięci piękne, polskie miasto i wspaniała wileńska ziemia z dorodną roślinnością, łąkami z dzikimi kwiatami, bujną trawą, wijącą się Wilią i Wilejką.

KD

Katarzyna Dowgwillo z bracmi Zolnier i Dowgwillo 1957
Katarzyna z trzema braćmi: Dimitrim, Grigorim i Aloszą. Zdjęcie zrobione po 1945 roku.
Grogori Żołnier (pierwszy od prawej) z małżonka Marusią (druga od lewej) na pamiątkowym zdjęciu z 1957 r. z okazji ich wizyty u Dowgwiłłów w Szczecinie.