NL    PL link    ENG link

Dowgwillo_kop

Witamyblok wit|blok witNazwiskoblok wit|blok witHerbblok wit|blok witGenealogiablok wit|blok witKoligacjeblok wit|blok witAlbumy i wspomnieniablok wit|blok witHonor i Ojczyzna
Zdjęcia bezdomneblok wit|blok witWydarzeniablok wit|blok witWarto przeczytaćblok wit|blok witWarto zobaczyćblok wit|blok witŻołnierze Wyklęciblok wit|blok witMatki Polkiblok wit
Polskie Kresyblok wit|blok witLekcja historiiblok wit|blok witŚpiewnik wileńskiblok wit|blok witPolecane witrynyblok wit|blok witBiblioteka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdrowie Publiczne, a Bezpieczeństwo Narodowe
Z cyklu: „P -166, Państwo istnieje formalnie”

dr J. Jaśkowski

Przyszłość jednostki zależy od zdolności do samodzielnego analizowania, z wielką przenikliwością, informacji i dezinformacji oraz od możliwości pełnego wykorzystania wyobraźni i twórczej mocy.
Te dwie możliwości, odłożone na bok, lub zniszczone przez współczesną edukację, są najważniejsze. Nie istnieje jakaś wymyślona rzeczywistość na zewnątrz, do której jednostka musi się dostosować. Jeżeli to popełni, ginie jako podmiot.


I.

Piszę od lat, że państwowa, powszechna, przymusowa oświata ma tylko jeden cel: wychowanie Robota Biologicznego, czyli osobnika, który będzie ściśle wykonywał określone procedury, podane mu w formie wielostronicowych książeczek. Dlaczego muszą być te instrukcje takie obszerne? Ponieważ pozwala to zawsze na taką interpretację owych procedur, która jest korzystna dla danego urzędnika, na danym etapie rozwoju politycznego.
Proszę zauważyć, że konstytucja w Sowietach była ta sama za Stalina, Chruszczowa, czy Breżniewa, ale jej wykonawstwo było zdecydowanie różne. A Gorbaczow przywrócił stan pierwotny za pomocą bezobjawowej schizofrenii i psychuszek. Z powodu tej bezobjawowej schizofrenii chciano w 1982 roku wyrzucić sowieckich psychiatrów z międzynarodowego stowarzyszenia. Tylko głos psychiatry gdańskiego uratował ich sytuację i nie dopuścił do usunięcia Sowietów.
A po ponad 25 latach mamy już oficjalnie bezobjawowe choroby psychiczne, na przykład jeżeli ktoś się nie zgadza z posunięciami grupy trzymającej władzę, czyli nie tylko rządu warszawskiego, ale i dyrektyw koncernów zagranicznych, decydujących o takim, lub innym kierunku rozwoju naszego nieszczęśliwego kraju [St. Michalkiewicz] pomiędzy Odrą i obecnie Bugiem. I te sufitowe choroby są leczone w majestacie prawa, zalecanego przez starszych i mądrzejszych. Innymi słowy, jest to usankcjonowany sposób okradania społeczeństwa.
 Pomimo znanego faktu, że w 1974 roku urodził nam się 40-milionowy obywatel, to przez te pół wieku nie zrobiono nic, aby bezpieczeństwo demograficzne utrzymać na odpowiednim poziomie. Wręcz przeciwnie, realizując wytyczne instytucji zorganizowanej przez CIA w 1970 roku, w Polsce zwanej Klubem Rzymskim, systematycznie wprowadzano uchwały i decyzje, Mające za zadanie zmniejszenie populacji mieszkańców tych terenów. Polskę reprezentował, czyli dostał do wykonania instrukcje mjr UB, pracujący potem w pionie propagandy i dezinformacji na stanowisku prof. filozofii, M. Kołakowski.
Wytyczne były dokładne i szczegółowo opracowane, a analizując stan po latach, wyjątkowo skuteczne. Populacja mieszkańców Polski zmniejszyła się o ok .3 miliony osób. Biorąc pod uwagę te dodatkowe 8 milionów, które wg prasy niemieckiej wyjechało na roboty, to spadek jest nie tylko zauważalny, ale i istotny. Dodając do ubytku liczne Ziomkostwa, powstające jak grzyby po deszczu, to można szacować, nie lubię tego pojęcia, liczbę osób narodowości polskiej na nie więcej jak 20 milionów, czyli znacznie mniej, aniżeli mieszkało przed II Wojną Światową.
Piszę wyraźnie szacować, ponieważ gensek E. Gierek, agent Kominternu, czyli międzynarodówki komunistycznej, skreślił pojęcie narodowość z dokumentacji ewidencyjnej, czyli z dowodów osobistych. Obecnie nie mamy NARODU, tylko obywatelstwo polskie. Chociaż i to jest wątpliwe, ponieważ w mass mediach coraz to i rusz pojawiają się ludzie twierdzący, że są obywatelami Europy.
Wracając do bezpieczeństwa narodowego. Jest takie charakterystyczne żonglowanie pojęciem „narodowe” we wszelkich odmianach. Mamy narodowy program walki z grypą, mamy Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, mamy Narodowy program onkologiczny itd. Jakie to są narodowe programy, skoro pojęcie narodu jest wymazane, a poza tym na tych terenach zawsze przebywało kilka narodów, nie licząc plemion i grup plemiennych. Innymi słowy, pojęcie narodowości jest obecnie typową fałszywą flagą, ukrywającą jakiś wybrany naród!? Ale pozostaje faktem bezdyskusyjnym, że pojęcie to rozmnożyło się do niewiarygodnych rozmiarów
W jaki sposób realizuje się program depopulacji społeczeństwa? W bardzo prosty sposób!
Po pierwsze, poprzez budownictwo.
Wprowadzając jako standard, poprzez spółdzielnie mieszkaniowe system piętrowych czworaków, zwanych blokami - wieżowcami, ograniczono w znacznym stopniu możliwości rozwoju. Nie wspomnę o aferach z trującymi środkami, znajdującymi się w tym budownictwie. Pamiętam lata 70. i działania naszego starszego kolegi śp. dr Jerzego Pucka, który swoją walkę o zdrowe mieszkań przypłacił życiem, ginąc z powodu zawału po „przesłuchaniu” w Komitecie Wojewódzkim.
Że była to celowa robota depopulacyjna możemy powiedzieć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością. Najlepszym dowodem jest fakt, że żaden z tych trucicieli nie został ukarany, a mieszkania takie istnieją do chwili obecnej.
Przykładowo, w blokach brak podstawowej wentylacji. O tym, czy w danym bloku jest wentylacja, czy nie, świadczy komin na dachu, co najmniej o wysokości 15.6 m. albo rekuperatory. Każdy może sprawdzić, że ani tego, ani tego nie ma.
Brak nawet tak podstawowego wentylatora, jakim były krateczki pod parapetem. Dlaczego są one niezbędne? Ponieważ każdy z nas w okresie 24 godzin wydziela około 2 litrów pary wodnej i dwutlenek węgla. Jeżeli w mieszkaniu przebywają 4 osoby przez cały dzień [sobota, czy niedziela z brzydką pogodą], to wydzielają one 8 litrów wody poprzez skórę i oddech. Te 8 litrów wody, czyli wiadro, nie ma możliwości wydobycia się z tej zamkniętej przestrzeni, jaką są 4 ściany. W efekcie woda jest pochłaniana przez tynk ścian. Po pewnym czasie wystąpi stan nasycenia i pojawia się grzyb, szczególnie za szafami. A od tego momentu już tylko krok do chorób osób zamieszkujących dane pomieszczenia, szczególnie małych dzieci.
Nadmiar dwutlenku węgla powoduje w naszym organizmie lokalne zmiany kwasowości. Zmiana pH o 0.l powoduje np. krystalizację fosforanów, a to z kolei jest przyczyną zawału mięśnia sercowego. Jak wiadomo z przebiegu naturalnego zawałów, najczęściej występują one nad ranem, kiedy z braku wentylacji koncentracja dwutlenku węgla jest najwyższa. Podobnie zresztą jest z wylewami, czyli udarami.
Nasze badania w szpitalach dziecięcych udowodniły występowanie koncentracji dwutlenku węgla nawet powyżej 5000 ppm, przy normie unijnej do 1000 ppm. Zanotowaliśmy także wzrost poziomu dwutlenku węgla w łóżeczkach dziecięcych, przekraczający 10000 ppm, czyli stężenie odpowiedzialne za tzw. Zespół Nagłej Śmierci Łóżeczkowej.
http://educodomi.blog.pl/2014/10/16/dlaczego-musza-ginac-himalaisci/
http://www.polishclub.org/2016/09/21/dr-jerzy-jaskowski-wakcynolodzy-konfabuluja-dla-zysku-depopulacji/
http://3obieg.pl/dr-jerzy-jaskowski-cziv
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/matko_tego_sie_na,p176656498
http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=15110&Itemid=119

Pomimo publikacji tych prac przed co najmniej 10 laty, żaden nadzór budowlany, nie wspominając o Ministerstwie nie wiadomo dlaczego zwanym Zdrowia, nie zainteresował się problemem. Jest to moim zdaniem dowód bezpośredni, że ta „niewiedza” jest celowa, a efektem jest depopulacja.
Podobnie wprowadzanie przymusu szczepień jest celowym działaniem depopulacyjnym, ponieważ w szczepionkach znajduje się m.in. Polisorbat 80, a związek ten jest odpowiedzialny za deformacje jajników, czyli w konsekwencji także prowadzi do depopulacji.
Z zaciekawieniem więc zapoznałem się na stronie WWW. rynek zdrowia z dnia 05 grudnia 2016 r. z artykułem pt. „Zdrowie Publiczne to warunek bezpieczeństwa narodowego”. Już samo pojęcie „narodowego” spowodowało u mnie zapalenie się czerwonego światełka ostrzegawczego, z wyżej przedstawionych powodów. Poza tym zdrowie od kilku tysięcy lat było zawsze sprawa indywidualną, ponieważ nie znamy żadnej miary, która mogłaby wykazać, dlaczego przysłowiowy Kowalski choruje, a Nowak nie.

Już ponad 200 lat temu T. Jefferson stwierdził:
„Jeżeli ludzie się zgodzą, żeby rząd kontrolował ich jedzenie oraz leczenie to w krótkim czasie ich zdrowie będzie w podobnie opłakanym stanie jak dusza niewolnika”.

Jak możemy łatwo sprawdzić, od co najmniej ćwierć wieku rząd warszawski [G.Braun], realizując wytyczne rozmaitych koncernów, wprowadza masę ustaw dotyczących właśnie zdrowia i jedzenia. Czyli opierając się na twierdzeniu T. Jeffersona, stara się tworzyć z nas Roboty Biologiczne.

Jednym z autorów i ekspertów w/w raportu był p. Wojciech Jakóbik -WJ. z Biznes Alertu. Nie wiem, czy był prawidłowo cytowany, ale jego uwagi są porażające co do meritum problemu. WJ twierdzi, że analiza danych wskazuje na wyraźną zależność pomiędzy bezpieczeństwem zdrowotnym państwa, a rozwojem gospodarczym. Nic bardziej błędnego.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy, że USA jest największą potęgą militarną. Wydatki tego państwa na zbrojenia przewyższają wydatki pozostałych państw. Podobnie wydatki na zdrowie przekraczają wydatki innych rozwiniętych państw razem wziętych. A jaki jest tego efekt?
USA są na pierwszym miejscu pod względem współczynnika umieralności niemowląt.
USA mają nadumieralność białych kobiet w wieku koło 40 lat i obserwuje się skracanie średniej życia.
Ta nadumieralność białych kobiet w porównaniu do kolorowych jest związana z, jak twierdzą eksperci, częstymi odwiedzinami służby zdrowia przez białe kobiety. Kobiety kolorowe, latynoski, nie chodzą tak często do ośrodków zdrowia i częściej korzystają ze starych sposobów usuwania dolegliwości. Podobnie umieralność z powodu zawałów w Izraelu zdecydowanie spadła w okresie strajku lekarzy.
I gdzie tutaj związek pomiędzy rozwojem gospodarki, a zdrowiem?

Zupełnie zagadkowe jest twierdzenie w tej samej materii p. prof M.Kleibera z PAN, który w oparciu o dane Banku Światowego twierdził, że 50% różnic w tempie wzrostu gospodarczego między krajami bogatymi, a biednymi, przypisać można różnicy w stanie zdrowia i długości życia mieszkańców. Wyraźnie jest widoczny brak znajomości realnego świata przez p. prof. M. Kleibera.
Po pierwsze, tzw. dane Banku Światowego są opracowywane pod jednym kątem: ile można wydusić z mieszkańców danego terenu. Zły stan zdrowia mieszkańców, czy to Afryki, czy Azji, jest związany głownie z rabunkową eksploatacją tych krajów. I nie podlega to żadnym dyskusjom. Przykład Afganistanu, gdzie obecnie toczy się IV Wojna Opiumowa, prowadzona w interesie CITY OD LONDON, wyraźnie tego dowodzi. Te „przypadkowe” rzekomo bombardowania za pomocą dronów, to niby wydłużają życie albo zwiększają bogactwo tego biednego kraju? Podobnie działania Afrikacamp, czyli oddziału Pentagonu w Afryce, to niby pomoc humanitarna?
O ile wiadomo oficjalnie, USA nie wypowiedziało żadnemu państwu afrykańskiemu oficjalnie wojny. Nie znam również żadnego afrykańskiego państewka, które wypowiedziałoby USA wojnę, czy w jakikolwiek sposób zagrażało Ameryce. W 2010 roku przeprowadzono ponad 100 operacji wojskowych w Afryce, a w 2014 już ponad 670. Podkreślam, że oficjalnie rząd USA nie jest w stanie wojny z żadnym z państw, czy państewek afrykańskich. Sprawa okupacji Sierra Leone pod pretekstem walki z wirusem, jest tego najlepszym dowodem. Na mały, nieco ponad milionowy kraj, wysłano dywizję marines i spadochroniarzy. Jak wiadomo, do walki z wirusem najlepiej nadają się Abramsy i M-16. A Sierra Leone to największe w Afryce plantacje kauczuku i kopalnie diamentów, wszystko podległe City od London. W tym kontekście należy spojrzeć również na te kilkanaście tysięcy wojsk pancernych pospiesznie wprowadzanych do Polski.
Oczywiste wnioski z konferencji na temat zdrowia, to wg PT Autorów konieczność zwiększenia nakładów na profilaktykę zdrowotną i badania. Także inwestycje w zdrowie są istotne. Autorzy zwrócili uwagę, że warunkiem poprawy zdrowia polskiego społeczeństwa jest współpraca pomiędzy resortami, w tym MZ i Ministerstwa Obrony narodowej oraz Ministerstwa Nauki.
Te tezy wymagają omówienia. O ile nie ma wątpliwości, że należy zwiększyć, a właściwie powrócić do finansowania zdrowia przynajmniej do poziomu sprzed stanu wojennego, czyli co najmniej 10.5% PKB, oraz nauki do poziomu co najmniej z okresu lat 70. czyli 2.48%, to co do reszty są poważne zastrzeżenia.


II.

Przypomnę, że nie kto inny, ale p. prof. obecnie Balcerowicz, alias Aaron Bucholtz, obniżył wydatki na służbę zdrowia do poziomu 4.5% PKB. Na co poszły te skradzione służbie zdrowia pieniądze, żaden rząd warszawski nigdy nie wyjaśnił, czyli pomimo zmiany nazwy partyjek, jest ciągłość władzy. P. Balcerowicz natomiast dostał nagrodę w wysokości 200 000 dolarów od jakiegoś banku z Hongkongu. Było to kilkanaście razy więcej, aniżeli wynosiło jego wynagrodzenie oficjalne.
Przypomnę również, że wg starej konstytucji USA. żadnemu przedstawicielowi publicznemu nie wolno było przyjmować gratyfikacji od tworów zagranicznych. Jest to tzw. „13 Poprawka”. Jak widać, w tym państwie formalnie istniejącym nie ma to znaczenia.
Podobnie pracownik opłacany przez Fundację ADEANUERA, czyli Rząd Niemiecki, lek. med. Klich, był przez długie lata ministrem Obrony Narodowej w tym biednym kraju. Również to zaowocowało zakupem starych Leopardów A2 z lat 60 - tych, i podobno bez amunicji. Leopard jest szerszy od czołgów typy T,  a więc ciaśniej wjeżdża w ulice miast, np. przeciwko demonstrantom. Oczywiście jest to czcza teoria... Podobnie, nie kto inny, tylko p. prof. J. Buzek ksywa Docent aka TW Karol  obniżył wydatki na naukę do poziomu 0.38% PKB. I znowu żaden warszawski rząd nigdy nie podał, na jaki cel przeznaczył te ponad 2% PKB.
Zupełnym poplątaniem z pomieszaniem jest współpraca resortu Zdrowia z Wojskiem. Zupełnie inne są obecnie cele wojska, wysyłanego jako siła najemna do akcji na światowym teatrze działań wojennych. O tym, czy społeczeństwo jest zdrowe, decyduje współpraca trzech resortów: rolnictwa, ochrony środowiska i zdrowia.
Właściwie to powinien być jeden resort, ustalający zasady postępowania w tej materii. Takie były postulaty wysuwane podczas obrad „okrągłego stołu”, przez ekspertów solidarności. Oczywiście został ten postulat zignorowany przez przedstawicieli tej ustawki służb specjalnych. Dlaczego w Polsce mamy rozbicie tych resortów? To oczywiste. W ten prosty sposób można kierować społeczeństwem, w myśl zasady: nie wie prawica, co czyni lewica.
Obieg dokumentów w tak podzielonych instytucjach praktycznie nie istnieje albo jest ... [wpisać proszę właściwe słowo].
Przykłady, proszę bardzo. To przecież Ministerstwo Rolnictwa wpuściło na polski rynek preparat rakotwórczy, zwany Randapem, czyli glifosat. Już od wielu lat były znane choroby uszkodzenia nerek u osób narażonych na działanie tego preparatu. W wielu miastach europejskich wprowadzono zakaz spryskiwania nim ulic, czy chodników, właśnie w trosce o zdrowie dzieci. A w Polsce Glifosat ma się jak najlepiej.
Mało tego, w celu zatuszowania trujących skutków tego związku Ministerstwo, nie wiadomo dlaczego zwane Zdrowia, wprowadziło pojęcie fikcyjnej choroby, zwanej nietolerancją glutenu, pomimo udowodnienia, że to właśnie przewlekłe zatrucie dzieci Randapem powoduje te objawy. Obecnie za zgodą Ministerstwa Rolnictwa sypie się Randapem przed żniwami na polach, w celu wysuszenia ziarna. Żadna stacja Sanepidu, czy innego laboratorium, nie bada stężenia glifosatu w ziarnie. A niby w jakim celu ma badać? Chory człowiek jest celem, a nie zdrowie. Ministerstwo Ochrony Środowiska także nie bada stężenia tych herbicydów w wodach. Widać więc wyraźnie współpracę tych resortów w truciu społeczeństwa.
https://gloria.tv/article/18WBimakN3EPAJLMNj3tfa8uY
http://www.polishclub.org/2014/05/29/dr-jerzy-jaskowski-randap-samounicestwienie-smutne-refleksje-w-niedzielny-wieczor/
http://www.polishclub.org/2014/05/29/dr-jerzy-jaskowski-randap-samounicestwienie-smutne-refleksje-w-niedzielny-wieczor/

Inny przykład. Już po raz któryś Główny Inspektor Sanitarny ostrzega o ptasiej grypie. Proszę, zastanów się Dobry Człeku. Idziesz do lekarza z jakimiś tam dolegliwościami. Ile czasu i zachodu potrzebujesz, aby wypisał Tobie skierowanie na zwykłe badanie moczu z osadem, czy badanie 25 OHD, niezwykle ważne, określające poziom Twojej odporności. Do dnia dzisiejszego zdecydowana większość chorych onkologicznie, nawet dzieci, nie ma wykonywanych takich badań. A jest to podstawowe badanie, szczególnie w tej specjalizacji, jeżeli dany lekarz naprawdę chce pomóc choremu.
A tutaj Minister przeprowadza nikomu do niczego nie potrzebne badania wysoce specjalistyczne, po 300 złotych, lub więcej, i od razu wie, że w szpitalu iks znaleziono chorego z właśnie z tym wirusem, co trzeba.
Czyli mamy taką sytuację. Lekarz z przysłowiowej Koziej Wołki pobiera materiał do badań, ponieważ „jasność” go oświeciła [Seksmisja], że temu choremu musi takie badanie zrobić. Wysyła ten materiał do Warszawy i od razu w tym jednym badania znajduje potrzebnego wirusa, jako dowód, że Pan Minister miał rację. W tej sytuacji informacja o tym, że p.Twardowski był na księżycu, jest bardziej wiarygodna. Poza tym, w jaki niby sposób permanentnie deficytowe, czyli zadłużone szpitale, nagle mogą wydawać setki tysięcy złotych na nikomu do niczego nie potrzebne badania? Te badania bowiem w żaden sposób nie zmieniają zasad leczenia.
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/dr-jerzy-jaskowski-polska-korporacjami-stoi-2016-09
http://www.polishclub.org/2016/08/15/dr-jerzy-jaskowski-8/
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/roundup_czyli_quotdziadku,p1752732574

To również Minister Środowiska utrzymuje zawyżone normy skażenia. Przykładowo, już w 1990 roku stawialiśmy wnioski o konieczności obniżenia tzw. normy skażenia fluorem do 0,7 mg/l, czyli takiej, jaka jest w większości krajów. Już przy poziomie 0.35 mg/l występują objawy uszkodzenia np. tarczycy. No, ale to przecież dodatkowa choroba, na której koncerny mogą zarabiać. Przecież mamy epidemię niedoczynności tarczycy. Rozejrzyj się spokojnie, ilu spośród Twoich znajomych przyjmuje hormony tarczycy. Czy słyszałeś cokolwiek o tym problemie z ust przedstawiciela rządu warszawskiego? Oni zajmują się głównie handlem szczepionkami…
Nawet USA obniżyło przed kilku laty swoją normę skażenia fluorem o 50%. A co w tym nieszczęśliwym kraju robią owe Ministerstwa? Oczywiście, nie tylko nic, ale starają się nadal podtruwać ludność. Przykładowo, pasty z fluorem sprzedaje się w każdym sklepie pomimo, że badania udowodniły już przed 20 laty [Ganowiak, Nabrzyski], iż są przyczyną trucia szczególnie dzieci. Mycie zębów samą wodą i szczoteczką usuwa bowiem 55% płytki nazębnej, a z pastą tylko 48%. Zawarte w pastach niektóre związki są rakotwórcze. Pisałem o tym. Ale spojrzyj na ten problem ze strony koncernów City. Powiedzmy, tylko 30 milionów ludności kupuje pasty do zębów, po 10 złotych za sztukę, co daje kilka miliardów, zakoszonych od frajerów pod pretekstem rzekomej ochrony zdrowia.
Do tego Vat, czyli łapówka dla urzędników. Jak można z takiej kwoty dobrowolnie zrezygnować…A niby w jaki sposób utrzymywać te rzesze urzędników, z wynagrodzeniem  na poziomie 50% wyższym od średniej dla pozostałej ludności. Udowodniono bezspornie, że tzw. fluoryzacja zębów u dzieci nie ma żadnego wpływu na walkę z próchnicą. Czy Ministerstwo Zdrowia w tej materii cokolwiek poczyniło? Sam widzisz, że nie taki jest cel tych instytucji.
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/12/dr-jerzy-jaskowski-fluor-trucizna-dla-ludzi/
http://naszeblogi.pl/30431-dr-jerzy-jaskowski-fluor-cichy-zabojca

Przykładów można by mnożyć. Choćby obecna fikcja z tzw. Afrykańskim Pomorem Świń i utylizacją tysięcy warchlaków w sytuacji, w której wiadomo, że wirus ten w żadnym przypadku nie szkodzi, po przetworzeniu mięsa, człowiekowi.
Czyli sytuacja jest taka, że około 30% dzieci jest niedożywionych, a wg PT Autorów omawianego raportu, nie ma to znaczenia dla obronności, nie poruszają tego problemu. A z drugiej strony miliony kilogramów dobrego mięsa się marnuje i ludziom nie wolno go przekazywać. Przecież ten rzekomy ubój sanitarny to zwykła fikcja, mająca na celu zmniejszenie pogłowia i wpuszczenie pod tym pretekstem wyrobów o wiele gorszej jakości z zagranicy. Przecież utylizują w 99% przypadków sztuki niezakażone. Utylizują całe stada hodowlane w sytuacji, kiedy znajdą jedno padłe zwierzę.
Mam poważne obiekcje co do wartości omawianych testów. Nie znalazłem bowiem żadnej pracy wykonanej przez GIS, czy Ministra Rolnictwa, przeprowadzonej zgodnie z zasadami postulatów Kocha. Czyli owi utylizatorzy opierają się tylko na testach. Na konferencji Medycyny Pracy w 1995 roku przedstawiono pracę udowadniającą, że 75%  owych testów jest fałszywie dodatnich. To tak na marginesie owej rzekomo naukowej oceny badań. Jest to działanie na szkodę społeczeństwa, czy nie jest?
http://www.polishclub.org/tag/afrykanski-pomor-swin/
https://www.polishclub.org/2014/08/21/dr-jerzy-jaskowski-co-jest-gorsze-wirus-czy-urzednik-z-cyklu-panstwo-istnieje-formalnie/
https://www.polishclub.org/2014/02/25/dr-jerzy-jaskowski-kolejny-swinski-interes/

Reasumując, nie ma żadnej wątpliwości, że działania takie są na szkodę państwa. Minister Środowiska nie wywiązuje się z podstawowych celów swojego istnienia. Proszę zauważyć, nie publikuje się żadnych danych dotyczących skażenia poszczególnych powiatów, a raporty zarówno Wydziałów Ochrony Środowiska, jak i Sanepidów, są dyletancko wykonane. Dyletanctwo polega między innymi na tym, że podaje się wartości średnioroczne i to w dodatku dotyczące dużych obszarów. Brak danych dotyczących powiatów, czy okolic skażenia w pobliżu zakładów wytwarzających toksyczne produkty. Brak także danych dotyczących zachorowania ludności w takich okolicach.
Temu służy rozpętana obecnie histeria skażenia powietrza. Było ono w Polsce poważne w okresie, kiedy dysponowaliśmy przemysłem. Jak każdy wie, przemysł w Polsce został zlikwidowany pod naciskiem Unii Europejskiej, przy pomocy lokalnych trolli. Co lepsze zakłady zostały wykupione przez City of London. Czyli mamy taka sytuację:
Polskich zakładów przemysłowych nie ma, więc nie mogą truć. Zakłady obcych koncernów, podobno, wg tego Ministerstwa, nie trują. Więc skąd się pojawiło to skażenie? Czyli rząd warszawski poprzez swoich przedstawicieli wprowadza nową religię - wiarę w krasnoludki, które powodują smog np. w Krakowie. Oczywiście, natychmiast za tym idzie opodatkowanie mieszkańców, podobno 100 000, dodatkowym podatkiem na rzecz obcych koncernów, dostarczających ciepło do mieszkań.
Ale to są właśnie skutki rzezi galicyjskiej, przeprowadzonej przez Wiedeń w celu wymordowania w 1846 roku polskiej inteligencji. Wyraźnie jest widoczne to, że nawet po 150 latach nie odbudowano jej stanu i poziomu intelektualnego. Przecież żadna katedra uniwersytecka nie prostuje tych dyrdymałów o smogu. Podobnie zresztą, jak przed 30 laty nie „krzyczała” o zatruciu środowiska w Krakowie.
No i oczywiście, jak za czasów rzymskich, „Kartagina musi być zniszczona”, czyli na koniec o szczepieniach. Pan wiceminister Pinkas stwierdził ex cathedra, że moda, jak widać, ważne słowo w medycynie i ochronie środowiska, na zdrowie, nieodłącznie jest związana ze szczepieniami, ponieważ jak się nie będziemy szczepili, to bardzo łatwo może dojść do zmniejszenia liczebności naszej populacji.
No, to mamy problem, gdzie ten człowiek żyje i z czego się uczył? Mamy kraje europejskie, gdzie szczepienia nie są przymusowe i żadnej epidemii nie obserwujemy. Mamy państwa, które z rakiem szyjki macicy u kobiet poradziły sobie na długo przed wymyśleniem Gardasilu, czy Siligardu. Mamy dowody wprost, że właśnie wprowadzenie przymusu szczepień redukuje daną populację, vide USA. Mamy dowody wprost, że redukcja populacji zaczęła się po wprowadzeniu w Polsce większej liczby szczepień, pod naciskiem usłużnych trolli, vide prof. Kostrzewski, wprowadzający przymus szczepień na odrę w 1975 roku, wbrew opinii lekarzy. Efektem tego był wzrost poronień naturalnych u kobiet.
Z tego krótkiego omówienia wynika jednoznacznie:
„Strzeż się wszystkiego, w czym biorą udział banki”.