NL    PL link    ENG link

Dowgwillo_kop

Witamyblok wit|blok witNazwiskoblok wit|blok witHerbblok wit|blok witGenealogiablok wit|blok witKoligacjeblok wit|blok witAlbumy i wspomnieniablok wit|blok witHonor i Ojczyzna
Zdjęcia bezdomneblok wit| blok witAktualnościblok wit|blok witWarto przeczytaćblok wit|blok witWarto zobaczyćblok wit|blok witŻołnierze Wyklęciblok wit|blok witMatki Polkiblok wit
Polskie Kresyblok wit|blok witLekcja historiiblok wit|blok witŚpiewnik wileńskiblok wit|blok witPolecane witrynyblok wit|blok witBiblioteka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ostatni zjazd kresowych żołnierzy Armii Krajowej

Poniższy tekst autorstwa Marcina Górki ze zdjęciami MGPR ukazał sie na stronie http://www.polska-zbrojna.pl

Została nas garstka, mamy po 90 i więcej lat, nie mamy już sił. Odchodzimy. Dlatego to ostatnie takie spotkanie – mówią dawni członkowie Armii Krajowej, którzy dotychczas co roku zbierali się w Międzyzdrojach. Właśnie trwa ich jubileuszowy i zarazem pożegnalny XXXV Zjazd Kresowych Żołnierzy Światowego Związku Żołnierzy AK.

Tym razem na spotkanie na wyspie Wolin, które rozpoczęło się we wtorek, przyjechało tylko kilkunastu dawnych żołnierzy Armii Krajowej. Wśród nich Danuta Szyksznian ps. „Sarenka”, major. W grudniu 1939 roku złożyła przysięgę przed kpt. Bolesławem Zagórnym ps. „Jan” i – mając zaledwie 14 lat – została łączniczką Okręgu Wilno AK.

Dzień przed rozpoczęciem zjazdu „Sarenka” odebrała Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi dla niepodległości RP, działalność kombatancką i społeczną”. – To podziękowanie za to, co pani robiła dla Polski, dla bliźnich i rodaków w różnych miejscach Polski i świata, tam gdzie życie panią rzuciło, gdzie historia walki o wolną Polskę wyznaczała następne daty pani życia – mówił Adan Kwiatkowski, szef gabinetu prezydenta RP, wręczając jej odznaczenie w imieniu zwierzchnika Sił Zbrojnych RP.

Film inspirowany XXXV (ostatnim) Zjazdem Żołnierzy Kresowych Armii Krajowej. Projekt: Centrum Dialogu Przełomy MNS, autor projektu: Agnieszka Kuchcińska-Kurcz, koordynator nagrań: Aneta Popławska-Suś, montaż: Adam Barwiński. W nagraniach uczestniczyli uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół nr 4 im. Armii Krajowej w Szczecinie.



Byli kresowi żołnierze AK w PRL spotykali się nielegalnie. 35 lat temu zaczęli się zbierać, a od ćwierć wieku – po powstaniu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – odbywają zjazdy w tym samym mieście nad Bałtykiem. Co roku zaczynają je nabożeństwem w kościele pw. św. Piotra Apostoła. – Tak długo byliście „pod ziemią”, do 1981 roku. Międzyzdroje odważnie przyjęły was na modlitwie przed 25 laty – przypomniał we wtorek w swym kazaniu ks. Marian Wittlieb.

Proboszcz parafii odprawił mszę „za żyjących, zmarłych i poległych”. – Kochani żołnierze. Kiedy teraz obumieracie, wy – ziarna wojennego zasiewu, niosę wam pociechę: plon obfity waszego wzrastania zbiorą kolejne pokolenia Polaków – podkreślał ks. Marian Wittlieb. I zakończył: – Szczęść wam Boże w drodze do nieba. I w niebie. Szczęść Boże.

Każdy kolejny zjazd odbywają bowiem w coraz bardziej okrojonym gronie. Postanowili, że ten – w sumie już 35. – będzie ostatni. – Odchodzimy przecież. Przyjeżdżało nas tutaj po 600 do tysiąca osób. A dziś jest nas garstka – mówi portalowi Polska-zbrojna.pl Danuta Szyksznian.– To była piękna armia, przepiękne dziewczyny i dorodni chłopcy. A dzisiaj? Ale odchodząc, jesteśmy radośni. Jeśli się przejdzie piekło przez ziemię, człowiek wie, co to jest szczęście, prawda? – dodaje łączniczka.

Na ten pożegnalny Zjazd Kresowych Żołnierzy Armii Krajowej mieszkańcy Międzyzdrojów przygotowali kombatantom uroczystość – odsłonięcie pomnika. Złożony jest z trzech krzyży, które symbolizują walki AK w rejonie Wileńszczyzny, Wołynia i Lwowa. „Kresowym Żołnierzom Armii Krajowej, którzy, rozrzuceni po świecie, w Międzyzdrojach znaleźli swoją Małą Ojczyznę. Wśród grona przyjaciół, w okruchach wspomnień, pozostali wierni młodzieńczym ideałom obrońców Ziem Kresowych i kresowym korzeniom” – brzmi napis na pomnikowej tablicy.

– Marzyłam o tych krzyżach w Międzyzdrojach – cieszy się Danuta Szyksznian. – 35 lat żołnierze, wygnani z ziemi wileńskiej, osiedlali się tutaj. Na walizkach czekaliśmy na powrót. Nie doczekaliśmy się. Tych 25 lat spotkań w Międzyzdrojach to kawał czasu. Jeszcze parę lat temu byłam podlotkiem pod 90., dziś jestem już nastolatką – żartuje przez łzy. Dowcipem oswaja fakt, że nie będzie już zebrań żołnierzy – kresowiaków.

– Te spotkania dawały nam możliwość dzielenia się emocjami. Jak coś tragicznego przeżywa się razem, to ludzi wiąże – zauważa Zbigniew Piasecki ps. „Różycki” i „Czekolada”, powstaniec warszawski z Szarych Szeregów, a potem żołnierz 72 Pułku Piechoty. – Nasze spotkania są takie rodzinne. Szczególnie teraz. Biologia robi swoje i niewielu nas zostało. Tym bardziej każde takie spotkanie sprawia wiele radości. Łączy nas nie tylko znajomość, ale i idea. I przeżycia. Często różne, ale zawsze niebezpieczne. Wracamy do tych wspomnień. Nie można się ich pozbyć... – tłumaczy, dlaczego zjazdy były dla nich takie ważne. Sam jednak skończył już 90 lat i za rok do Międzyzdrojów mógłby już nie przyjechać. – Na takie zjazdy sił już nie starcza. Nie ma energii. Ale broni nie składam, tak jak nie składałem w czasie powstania! Wierzę, że się jeszcze będziemy jakoś spotykać, choćby w domach – mówi.

Po uroczystościach w kościele żołnierze AK spotkali się w Międzynarodowym Domu Kultury z władzami samorządowymi, wzięli udział w akademii i wysłuchali koncertu. A w środę będą opowiadać uczniom okolicznych szkół o swoich przeżyciach.

Młodzież zaś przygotowała im niespodziankę – film, który nakręcili dzięki pomocy Centrum Dialogów „Przełomy” – oddziału Muzeum Narodowego w Szczecinie. – Kiedy usłyszeliśmy o ostatnim zjeździe AK, zabrzmiało to przejmująco – opowiada Agnieszka Kuchcińska-Kurcz, kierownik Centrum. – Uznaliśmy więc, że trzeba zrobić o nich film. Powstał trochę na naszym sprzęcie, trochę na telefonach komórkowych. Uczniowie Zespołu Szkół nr IV im. Armii Krajowej odwiedzali domy żołnierzy AK i tak powstał ten sześciominutowy dokument, który jest nie tyle zapisem historii, ile emocji – dodaje.